Mieszczuchowe niespodzianki – opony 27 cali
Siostra zajeździła oponę w mieszczuchu, więc przyszło mi się tym zająć. Skoro to holender na dużych kołach, to podjechałem do sklepu i kupiłem oponę – padło na Rubenę 28" (622-42). Wracam do domu, biorę się za zakładanie i… lipa?! Już pierwsza strona nie chce wejść. Męczę się z nią, siłuję i nic (no, poza tym, że w końcu ją rozwaliłem
). Sprawdzam więc jeszcze raz oznaczenia na starej oponie i tu niespodzianka — opona jest opisana jako 27" (27 cali). Ki czort? – to przecież nawet mniejsza. Ale sprawdzam jeszcze średnicę osadzenia wg ETRTO no i tutaj się okazuje, że opona 27" ma wymiar 630mm, a opona 28" 622. A te 8mm różnicy na średnicy dają już 2,5cm na obwodzie.
Po sprawdzeniu w internecie okazuje się, że opony w tym nowym (dla mnie) rozmiarze da się znaleźć, choć są niezbyt popularne. Późno już było, więc trzeba było zaczekać na kolejny dzień z poszukiwaniami w Krakowie. Dziś dzwonię do Ando i od razu się udało – mają Kendę 27" × 1¼
. Opona kupiona, założona (ta weszła gładko), a ja jestem bogatszy o kolejne doświadczenie, kosztem – na szczęście niedrogiej – opony Rubeny
.