Przebieżka

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 5.9 km
  • 00:33:01 h
  • 5:36 min/km
  • HR avg.: 159 ( 80%)
  • Przewyższenie: 21 m
  • Kalorie: 486 kcal
  • Aktywność: Bieg
  • Ćwiczenia: B.M1+

Oj wytrzymało mnie cholerstwo okrutnie… chyba mogę wrócić do zimowych treningów :/. Urlop (majówka) stracony, maraton poszedł słabo i tylko sobie nim dogodziłem (choć był ładny) i nie obyło się bez zwolnienia (którego 80% przespałem!), łącznie 17 dni :o.

Wczoraj dopiero poczułem się dobrze, ale się nie spodziewałem i akurat załatwiałem sprawy na mieście. Dziś też niestety czasu mało, więc postanowiłem sobie przypomnieć, jak się biega. Ogólnie, to trochę wolno :( ale przeżyłem.

Rozjazd

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 26.0 km
  • 01:17:02 h
  • 20.3 km/h
  • HR avg.: 109 ( 55%)
  • Cad. avg.: 77
  • Przewyższenie: 82 m
  • Kalorie: 486 kcal
  • Aktywność: Szosówka
  • Ćwiczenia: E1

W ramach rozjazdu wpierw wybrałem się zerknąć na metę Skandii rozgrywającej się w Krakowie, a następnie potoczyłem do toru kajakowego, choć tak szczerze mówiąc, to ledwo miałem siłę do niego dojechać.
Zdecydowanie udział w maratonie nie wpłynął dobrze na moje zdrowie. Najbliższa edycja w Wałbrzychu jest niestety na tyle szybko, że będę musiał z niej zrezygnować. A teraz najważniejsze to odpocząć i pozbyć się cholerstwa, dopiero potem będzie można myśleć o jakiś treningach ;).

MTBM#2 Złoty Stok

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 39.6 km
  • 02:38:36 h
  • 15.0 km/h
  • HR avg.: 174 ( 87%)
  • Przewyższenie: 1441 m
  • Kalorie: 2537 kcal
  • Aktywność: Wyścigówka
  • Ćwiczenia: R

Już przed maratonem zapowiadała się mocna wycieczka a nie ściganie. Tydzień walki z "grypą" żołądkową wciąż nie przechylił szali na zwycięską stronę - było lepiej, bo tydzień wcześniej w sobotę nie miałem siły siedzieć - ale walka z wirusami pozostawała nierozstrzygnięta :(. Mimo średnich prognoz i nastroju, nie mając również najlepszych wspomnień związanych z tą trasą jednak pojechałem.

Od pierwszego podjazdu (9km) czułem, że to nie jest to. Sukcesywnie spływałem w dół doganiany przez coraz to kolejnych znajomych z Krakowa i nie tylko. Dla poprawy nastroju tuż pod szczytem Maciu mnie informuje, że już dostałem 12min w plecy od prowadzącego Mateusza Zonia ;).

W końcu zjechałem pierwszego singla w dół - raz, że nie było za gęsto, a dwa, sucho! Ogólnie muszę stwierdzić, że tak wielu odcinków na tej trasie to jeszcze nigdy nie zjeżdżałem. Może trochę pomaga większy skok w amortyzatorze wraz ze wzrostem sztywności, a co za tym idzie większą kontrolą nad rowerem.
Ale to raczej kwestia suchej trasy. Jak widzę błoto, to od razu mam -5pkt. do umiejętności zjeżdżania ;). Muszę przyznać, że nie znałem tej trasy na sucho. Jest przepiękna! Może za rok nie zmienią jej za bardzo ;).

W okolicach góry borówkowej potasowałem się trochę z Bikeholikami. O ile się nie mylę, to na zjeździe uciekł Schweps, natomiast z Buniem tasowaliśmy się już aż do samej mety.

Z maratonu wyszło mi dość wysokie średnie tętno - to za pewne efekt niemal braku jazd przed maratonem. No i jednak nie pełnego zdrowia. Szkoda że tak wyszło, bo warunki na trasie były bajkowe.

Dane z jazdy.

Kiepsko… nawet bardzo

Dodaj komentarz

Wirusy nie chcą odpuścić. Z całą pewnością to nie było zwykłe zatrucie, bo wciąż jeszcze mnie trzyma ;(. W ostatnich dwóch dniach miałem do zrobienia z autem to i tamto co niestety zużywało pozostałe zasoby energetyczne i na rower nawet nie miałem ochoty :o.
Maraton rysuje się w ciemno-szarych barwach :/.

Odrobinę techniki

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 23.3 km
  • 01:28:10 h
  • 15.9 km/h
  • HR avg.: 130 ( 65%)
  • Przewyższenie: 411 m
  • Kalorie: 786 kcal
  • Aktywność: Wyścigówka
  • Ćwiczenia: S5

Na jazdę z Polska na Rowery w największe słońce byłem niestety zdecydowanie zbyt osłabiony. Straciłem jedyny taki trening w tym roku, który jeszcze tydzień wcześniej był małym pogodowo-trasowym marzeniem i bardzo żałuję.

Ból brzucha mniej dziś dawał w kość i gdy ochłodziło się pod wieczór wyskoczyłem na kilka ścieżek pokonywanych zwykle na Sikorniku i w Lasku – o tak przypomnieć sobie jak się jeździ po uskokach i korzeniach.

Przy okazji w końcu na spokojnie doregulowałem startówkę. Mam nadzieję, że już będzie dobrze.

Pokręcić

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 22.9 km
  • 00:59:41 h
  • 23.0 km/h
  • HR avg.: 114 ( 57%)
  • Cad. avg.: 80
  • Przewyższenie: 51 m
  • Kalorie: 412 kcal
  • Aktywność: Szosówka
  • Ćwiczenia: E1

Samopoczucie średnie, bolący brzuch, sił brak, ale mimo to nie mogłem się oprzeć, by nie wyjść coś pokręcić – taka aktywna regeneracja. Po drodze natknąłem się jeszcze na Radara i Kubaka.

Brak słów

3 komentarze

W końcu pogoda na krótkie ciuchy, ciepły, słoneczny weekend, a mnie dopadła „grypa” żołądkowa ;(. Wszystkie plany treningowe rozwalone. W Złoty Stoku o obronie sektora II nie ma co marzyć, sukcesem będzie, jak nie będę na maratonie zbyt osłabiony. Wyjątkowy pech :(.

(Nie)aktywna regeneracja

3 komentarze

Znów to samo – brak jakiekolwiek weny do aktywnej regeneracji. Ale coś było na rzeczy, bo zamiast godzinnej przejażdżki strzeliłem sobie godzinną drzemkę, a wciąż jeszcze czuję się jakiś nieswój :/. A regeneracji było tyle co do pracy i z powrotem.

Połóweczki

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 36.6 km
  • 02:00:18 h
  • 18.3 km/h
  • HR avg.: 137 ( 69%)
  • Cad. avg.: 59
  • Przewyższenie: 737 m
  • Kalorie: 1118 kcal
  • Aktywność: Szosówka
  • Ćwiczenia: F2 10x2,5'

A tak dokładniej, to niespełna połowa podjazdu pod zoo, bo w 2,5min (od Baby Jagi) tylko tyle jestem w stanie zrobić. I tak 10 razy… ałć.

Dziś jeździło mi się dziwnie. Tętno kręciło się cały czas średnio, za to nogi to tak w kratkę. Dobrze wypadły podjazdy 1, 2, 6, 10 (raz że ostatni, dwa, że w towarzystwie Mikiego, który dopiero zaczynał). Z pozostałych niektóre to wręcz tragiczne. No ale za to jaka radość po :].

Wieczorny tlenik

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 63.9 km
  • 02:30:10 h
  • 25.5 km/h
  • HR avg.: 137 ( 69%)
  • Przewyższenie: 353 m
  • Kalorie: 1379 kcal
  • Aktywność: Zimówka
  • Ćwiczenia: E2

Później niż chciałem, ale udało się zebrać na rower. Widząc godzinę wyjazdu sądziłem, że zawrócę wcześniej, ale tak dobrze się kręciło, że jednak zrealizowałem pierwotny plan dotarcia do Krzeszowic. Od zimy zdążyły się jakby trochę przybliżyć ;).

Tak to bywa

Dodaj komentarz

Miał być rozjazd, ale tak późno wróciłem z pracy że nie miało to żadnego sensu. Dobrze, że dojeżdżałem na mieszczuchu – marne, ale zawsze to jakieś pokręcenie.

ŚLR#1 Daleszyce

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 37.2 km
  • 01:43:05 h
  • 21.7 km/h
  • HR avg.: 170 ( 85%)
  • Przewyższenie: 601 m
  • Kalorie: 1574 kcal
  • Aktywność: Wyścigówka
  • Ćwiczenia: W

Na zawody wybrałem się chyba głównie pchany ciekawością czegoś nowego, bo równie dobrze mogłem wybrać odbywające się dzień wcześniej XC w Lasku Wolskim. Tym razem chodziło głównie o danie z siebie więcej niż na zwykłym treningu. W związku z brakiem stricte sportowego celu (jak również utratą towarzysza wyjazdu, który zamiast walki z trasą toczy walkę z zarazkami) miałem lekką chwilę zawahania, gdy o 6:20 zadzwonił budzik. Ostatecznie po kwadransie walki wewnętrznej zwlokłem się spod kołdry. Później, w obawie o zdążenie ze wszystkim na czas, zawracałem głowę mandraghorze o odbiór mojego numeru startowego.

Czytaj dalej