Przełęcz Kocierska

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 161.20 km
  • 05:37:50 h
  • 28.6 km/h
  • HR avg.: 154 ( 77%)
  • Cad. avg.: 83
  • Przewyższenie: 1530 m
  • Kalorie: 5506 kcal
  • Aktywność: Szosówka
  • Ćwiczenia: W

Plany na dłuższy szosowy wyjazd były już chyba 3-ci rok z rzędu. Ciągle jednak coś stawało na przeszkodzie — a to niepewna pogoda, a to brak towarzystwa, albo akurat jakieś zawody. Tym razem jednak pogoda była pewna, zawodów nie było. Towarzystwo zaś wybrało się w sobotę na przełęcz Krowiarki, gdy ja akurat w tym dniu byłem zajęty. Zainspirowany jednak ostatnio usłyszanymi relacjami z samotnych dłuższych wypadów stwierdziłem, żeby jednak nie czekać na innych, bo się nie doczekam.

Po sprawdzeniu szacunkowego dystansu na mapie i porannym guzdraniu, w samo południe wyruszam na trasę. Do Skawiny jadę główną drogą aby było szybciej. Od strony Tyńca wyskakuje tuż przede mną dwójka szosowców. Jak się okazuje jest to Karolina Kozela z kolegą i jadą akurat „na kremówki”. Zabieram się więc z nimi i już 1.5h od wyjścia z domu jestem w Wadowiach. Oni zawracają a ja samotnie jadę dalej.

Główną drogą docieram do Andrychowa, gdzie odbijam w stronę przełęczy. Pojawiają się informacje, że dojazd jest tylko do ośrodka wypoczynkowego mieszczącego się przy niej a dalej droga jest zamknięta. Trudno, najwyżej nie zrobię pętelki tylko wrócę tak samo, ale cel uda się zdobyć :).

Sam podjazd na przełęcz to 4km (7%, 280m). Nie za dużo, więc już po 17min. jestem na górze.

Zjazd w stronę Żywca dość dziurawy, z miejscowym lekkim obsunięciem całej drogi (naturalny próg zwalniający). Choć droga oficjalnie jest zamknięta, to co kawałek jakieś auto w górę lub w dół jechało.

Na skrzyżowaniu odbiłem na Suchą Beskidzką i dalej przez Zembrzyce i Sułkowice wróciłem do Krakowa.

Dodaj komentarz

wymagane
nie będzie widoczny, wymagany
opcjonalnie, razem z http://