Jesienny zwierzyniec

4 komentarze

Dane treningu

  • 54.30 km
  • 03:14:31 h
  • 16.7 km/h
  • HR avg.: 133 ( 67%)
  • Przewyższenie: 535 m
  • Kalorie: 2415 kcal
  • Aktywność: Zimówka
  • Ćwiczenia: W

Zimno się kurcze zrobiło jak nie wiem co, albo ze mnie taki zmarzluch ;). Choć w ostatnich dniach sporo padało, to udało nam się z Madzią zrobić dość terenową przejażdżkę. Czyści to ma się rozumieć nie wróciliśmy ;). Ale tylko w jednym miejscu trzeba było się poddać i zawrócić, bo było zbyt dużo błota.

A odnośnie tytułu to pomijając psy które nas goniły, to mijaliśmy również psa niosącego upolowanego kurczaka, oraz pięknego aksamitnie czarnego kota (z czerwoną wstążką!) z jeszcze piszczącą, szarą, polną myszką w zębach.

4 Komentarze (+dodasz swój?)

  1. Pirx |

    zimno, zimno, ja już jeżdżę w zimowych ciuchach, oprócz butów, bo zimowych nie posiadam (mam zamiar mieć :) ) I wcale nie jest mi za ciepło.

  2. Dawid |

    No właśnie, tez miałem napisać, że nie tylko z ciebie taki zmarzluch...

  3. Axi |

    Pirx, znalazłeś już jakiś wart zainteresowania model zimowego obuwia, czy na razie masz tylko zamiar mieć i jeszcze jesteś przed rekonensansem?

  4. Pirx |

    Ja jak zwykle "po taniości", jak to się mówi :)  Wziąłbym Shimano SH-MW80 albo starsze SH-MW02, ewentualnie Specialized Defroster. Cena nie więcej niż 600zł. Inne są zbyt drogie, poza tym będę jeździł na zewnątrz tylko do -5 stopni. Jak będzie zimniej, to trenażer albo bieganie, może basen. Z mojej praktyki wynika, że co bym nie włożył do i na letnie buty, zawsze marzną mi stopy. Już w temp +5 mam problem 2 godziny wytrzymać, a w temp. -5 jest to dla mnie niemożliwe. To ma być trening, a nie szkoła przetrwania.

Dodaj komentarz

wymagane
nie będzie widoczny, wymagany
opcjonalnie, razem z http://