Dolinki

1 komentarz

Dane treningu

  • 61.80 km
  • 03:00:05 h
  • 20.6 km/h
  • HR avg.: 143 ( 72%)
  • Przewyższenie: 460 m
  • Kalorie: 2631 kcal
  • Aktywność: Wyścigówka AE
  • Ćwiczenia: W

Średnia temperatura 16°C z wyjazdu w połowie listopada to niemal nie do uwierzenia. Korzystając ze sprzyjających warunków razem z Magdą i Mateuszem wyskoczyliśmy w dolinki.

Wpierw szybki dojazd asfaltami do Szklar. Dalej w górę nad dolinkę Będkowską… też asflatem?! Niestety – podjazd po wapiennych skałkach i luźnych kamieniach zamienił się w asfaltową ściankę :(. Kolejny fajny terenowy odcinek utracony.

Zjazd do dolinki Będkowskiej też jest pewnym zaskoczeniem, gdyż przypominał wybieg dla dzików. Nigdy nie widziałem tu takiego błota. Trochę się ślizgając dotarliśmy na dół.

Dalej szlakiem wspięliśmy się pod remizę w Będkowicach, skąd już zjazd do dolinki Kobylańskiej. I tutaj znów niemiłe zaskoczenie, tyle że tym razem zniszczeń dokonała przyroda a nie człowiek. Po tegorocznych powodziach dolinka jest znacznie „przemeblowana” i nie zapewnia już miłego płynnego przejazdu jak do tej pory.

Do Krakowa wróciliśmy szlakiem rowerowym, strumienio-ulicą Turystyczną i przez Zabierzów.

1 Komentarz (+dodasz swój?)

  1. Kuba |

    Też mnie zaskoczył ten wyasfaltowany podjazd ze Szklar. Z wczorajszych obserwacji to wywalcowano ostatni kamienisty fragment Doliny Prądnika (ten biegnący do ośrodka opieki)

Dodaj komentarz

wymagane
nie będzie widoczny, wymagany
opcjonalnie, razem z http://