Wszystko przez zszywkę
Dane treningu
- 43.20 km
- 01:45:45 h
- 24.5 km/h
- HR avg.: 140 ( 70%)
- Cad. avg.: 76
- Przewyższenie: 155 m
- Kalorie: 1475 kcal
- Aktywność: Szosówka
- Ćwiczenia: ?
Lub jak kto woli z dużej chmury mały deszcz.
Wybrałem się na rower tak, aby zdążyć jeszcze na końcówkę etapu TdF. Nie przejechałem 2km, a tu tylne koło na zakręcie ucieka – typowy symptom laczka
. Naprawiłem, a że blisko domu jeszcze byłem, to napompowałem „dojazdowo” tylko i zawróciłem.
W domu jak to w domu, jeszcze coś przegryzłem i ruszyłem. Jadę w końcu, a tu z każdym obrotem korbą jedzie się coraz ciężej. Mimo wszystko aż tak szybko się nie męczę – coraz mocniej wieje spod ciemnych chmur gromadzących się na horyzoncie. Później dochodzą jeszcze błyskawice i zaczyna pokapywać. W tej sytuacji przystąpiłem do odwrotu.
Ostatecznie ani nie dojechałem tam gdzie sobie planowałem, ani końcówki etapu nie obejrzałem (ale jak się dowiedziałem „fajerwerków” nie było), a wszystko przez zszywkę
.