Szok, kolejna niespodziewana śmierć!

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 86.20 km
  • 04:08:35 h
  • 20.8 km/h
  • HR avg.: 140 ( 70%)
  • Przewyższenie: 776 m
  • Kalorie: 3279 kcal
  • Aktywność: Zimówka
  • Ćwiczenia: F1 + E2

Nikt się tego nie mógł spodziewać! Najpierw Hanka, później Rysiek, a teraz napęd w zimowym rowerze! Nic nie zwiastowało problemów ze zdrowiem – jeszcze tydzień temu bez żadnych oznak słabości zniósł trening siłowy na podjazdach. Wczoraj ledwo parę razy zakaszlał, a dziś już nic nie dało się zrobić [*].

Dojazd na błonia zaowocował paroma niespodziewanymi trzaskami, ale lawina rozpętała się pod pierwsze wzniesienie. Padły zarówno środek jak i blat, jedyna nieprzeskakująca koronka w korbie to młynek – trening podjazdów stanął więc pod dużym znakiem zapytania. Wszystkie musiałem jechać znacznie miękciej niż bym chciał, z duszą na ramieniu, z pewnością trening siły to to nie był. Jakby tego było mało, musiałem jeszcze oglądać plecy Mikiego, który „nie ma formy”. Sumaryczny czas podjazdów względem zeszłego tygodnia o minutę lepszy, ale to zasługa tego, że dziś pogoda było znacznie przyjaźniejsza.

Po podjazdach Miki dał się przekonać na powrót przez Krzeszowice, choć jak teraz widzę sam nie wiedziałem w co się pcham. Do tej pory wariant długi podjazdów – jak nazywam tą opcję powrotu – realizowałem koniec kwietnia/maj, gdy już można lżej ubranemu sprawnie śmigać na szosówce. Nigdy jeszcze nie jechałem tej trasy z początkiem marca (i na zimówce) i aż się zdziwiłem długością dzisiejszego treningu… chyba pod lekkie przegięcie to już podchodzi ;).
Wielkie dzięki dla Mikiego za towarzystwo, samemu ciężko byłoby znieść trudy trasy i stan napędu :).

W tym tygodniu ponownie ponad planem (10,5h): 11h18min, ale z wybitnie kiepskim rozkładem, bo w tygodniu rower był tylko dwa razy, a potem w weekend odrabianie, nawet z naddatkiem dający ponad 7h, czyli ponad 60% tygodniowego treningu w dwa dni – nie wiem czy to jest takie dobre…

Dodaj komentarz

wymagane
nie będzie widoczny, wymagany
opcjonalnie, razem z http://