Zamiast²
Dane treningu
- 30.60 km
- 01:17:51 h
- 23.6 km/h
- HR avg.: 135 ( 68%)
- Przewyższenie: 40 m
- Kalorie: 967 kcal
- Aktywność: Zimówka
- Ćwiczenia: E2
Zmniejszone zapotrzebowanie na sen wskazywało na poprawę, choć nadal katar dawał o sobie znać. Udało się dokończyć serwis zimówki, choć jak to zwykle bywa: zeszło znacznie dłużej niż szacowałem. Nie obyło się też bez paru niespodzianek (kropki opisują serwis, dla ceniących swój czas można pominąć, poza wytłuszczonym pytaniem
):
- Odkopałem tylną przerzutkę spod warstw smaru z brudem, przy okazji smarując ślizgi kółeczek (które zaczynają znikać – wgłębienia od łańcucha na grubej części i ząbki w szpic
). - Z kłopotami odkręciłem starą kasetę (bacik przeskakiwał po kasecie!
) i założyłem nową: CS-HG50 8sp 11-28, to chyba klasa Alivio, waży 293g… i ma wiercone zębatki, czego wcześniej w tej klasie kaset nie spotykałem. - Korbę wziąłem ze startówki. Niestety nie mam chwilowo śrub do młynka, więc został zestaw koronek 44/29. Możliwe, że go zostawię do zajeżdżenia, a dopiero na zimę założę z kartonu 22+32. Muszę przyznać, że z kasetą jak wyżej jest to całkiem wymagający zestaw. I jest to pierwszy raz jak w Giant'cie mam alu blaty
. - Dotychczasowy pakiet (123mm, pasujący do korby Acera, która osiada wyjątkowo głęboko) okazał się za długi. Znalazłem w kartonie 111mm. Na nim korba osiadła z kolei głębiej – dało to dobrą linię do napędu 2×8, ale gdy będę chciał założyć 3 tarcze, to będzie trzeba pakiet zmienić (kolejny argument za zajeżdżeniem blatów tak jak są teraz
). Pytanie: Czy jeśli potrzebuję blat odsunąć od ramy o 2mm, to muszę kupić pakiet dłuższy o 2 czy o 4mm (podejrzewam to drugie i że oś jest umieszczona centrycznie względem obudowy, ale może się mylę)? - Dotychczas blaty miały po 42z, a obecny ma 44z. Niby nic, a jednak blokował ruch przedniej przerzutki. Po jej podniesieniu obejma przerzutki wypadała idealnie na otworze do koszyka bidonu
. Póki co dopiąłem koszyk zipem, ale pewnie będzie trzeba pomyśleć o przewierceniu obejmy. - Łańcuch też poszedł ze startówki. Małe szaleństwo, XTR do treningówki
ale 1% miarka wyciągnięcia wpada w niego lekko, więc nie jest taki całkiem świeży.
Jechało się wyraźnie lepiej niż wczoraj, co też sugeruje, że kosztem paru dni (a nie tygodni) udało się wygrać z zarazkami. Napęd chwilę szemrał, ale potem się uspokoił. Mimo że tylko 2–3 razy jeździłem na zajechanym napędzie, to jednak lekki strach przed depnięciem teraz mam (że znów mi korba przeskoczy).
W minionym tygodniu sportu były tylko 4,4h z planowanych 12,5h
. Sądzę, że zapłaciłem zwłaszcza za przeszarżowanie w zeszły weekend. Z lekko mieszanymi uczuciami przejdę mimo wszystko do tygodnia regeneracyjnego, bo nie idzie zgrać dalszych planów tak, aby miało to ręce i nogi robiąc coś innego.