Tlenik

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 50.80 km
  • 02:11:11 h
  • 23.2 km/h
  • HR avg.: 132 ( 66%)
  • Przewyższenie: 175 m
  • Kalorie: 1552 kcal
  • Aktywność: Zimówka
  • Ćwiczenia: E2

Największym wyzwaniem jazdy, było zebrać się na pokapujący deszcz, świszczący wiatr i zapadający zmrok. Szczęśliwie nie tylko mi ciążył w planie dzisiejszy trening i pokręciliśmy z Hińczykiem. Niewiele mniejszym problemem było dobranie garderoby – postawiłem na trochę za ciepłą, ale nie było pewne co nas spotka na trasie.

O tlenie to specjalnie nie ma za wiele co pisać – ot takie sobie kręcenie. Choć minął nas autobus z którego wylewali się dość osobliwi pasażerowie. Na jednym przystanku typowa wiejska baba, która od razu zaczęła dysputy słyszalne na pół wsi i tylko brakowało jej do pełni obrazu „kury pod pachą lub kozy na sznurku” jak ją podsumował Hinol. Na kolejnym za to koleś którego zobaczyliśmy dopiero niedaleko przed sobą w świetle lampek w pozycji na czworaka na środku drogi walczący z grawitacją (ubrany na czarno, a jakże).

Trasa, która zimą zajmowała 2,5h teraz minęła trochę szybciej, ale jak na panujące warunki minus w stosunku do planu treningowego i tak jest całkiem akceptowalny :). Oby w weekend było jak pokręcić.

Startówka

A tak to przyszła paczuszka z nową oponą, bo się tubeless na tyle jakoś szybciej starł niż opona dętkowa, inna sprawa, że na oponach uniwersalnych to jakieś 80% tras się śmiga (pozostałe 20% na błotnych). Z racji że jest to najlżejsza przednia opona używana w rowerze startowym z wagi sumarycznej odpada kolejne 26g, łącznie już -203g, więc jest szansa końcowo wyjść na 0 (bo będą też dociążenia…).

Dodaj komentarz

wymagane
nie będzie widoczny, wymagany
opcjonalnie, razem z http://