Ja na podjazdach a tętno…
Dane treningu
- 33.40 km
- 01:46:22 h
- 18.8 km/h
- HR avg.: 128 ( 64%)
- Cad. avg.: 58
- Przewyższenie: 624 m
- Kalorie: 934 kcal
- Aktywność: Szosówka
- Ćwiczenia: F2 8x2,5'
Jadąc na podjazdy obawiałem się, czy w ogóle dam radę wykonać zaplanowany trening, a nawet jeśli tak, czy nie będzie to straszna męczarnia. Na odcinku dojazdowym tętno ledwo dobijało do 120, podczas gdy normalnie bez większych problemów osiąga 140, a pierwsze wzniesienie to ledwo 136 uderzeń w miejsce ponad 145.
O dziwo pierwszy podjazd poszedł jako tako, drugi nawet lepiej i bez problemu wykonałem cały trening, noga kręciła się zupełnie dobrze. Oczywiście w takiej sytuacji nie patrzyłem na cyferki na pulsometrze tylko oparłem się na własnych odczuciach co do intensywności, bo choć ja robiłem mocne podjazdy, to tętno jedynie średnio–intensywne tempówki
.
Dziwna sprawa, bo z reguły wraz z niskim tętnem nie było również sił w nogach
.
PS Bardzo niska średnia kadencja wynika z 5 minutowych przerw między podjazdami podczas których sobie leciutko (i niezbyt prędko) kręcę.