Brak słów
W końcu pogoda na krótkie ciuchy, ciepły, słoneczny weekend, a mnie dopadła „grypa” żołądkowa
. Wszystkie plany treningowe rozwalone. W Złoty Stoku o obronie sektora II nie ma co marzyć, sukcesem będzie, jak nie będę na maratonie zbyt osłabiony. Wyjątkowy pech
.
spinoza |
W tamtym roku między Murowaną a Dolskiem miałem to samo, cały tydzień mi wyleciał i Dolsk poleciałem na świeżaka.
schwepes |
Po grypie żołądkowej, to faktycznie na swieżaka
. Mnie złapało w okresie niestartowym pod koniec zeszłego roku, to momentalnie straciłem 2kg.
Gdyby nie całe osłabienie, to 2kg mniej przed górskim maratonem to całkiem dobra rzecz
mandraghora |
witaj w klubie... Mnie na szczęście nie grypa żołądkowa ale jakiś cholerny wirus. Efekt generalnie taki sam - o starcie w KRK mogę sobie pomarzyć