Brak słów

3 komentarze

W końcu pogoda na krótkie ciuchy, ciepły, słoneczny weekend, a mnie dopadła „grypa” żołądkowa ;(. Wszystkie plany treningowe rozwalone. W Złoty Stoku o obronie sektora II nie ma co marzyć, sukcesem będzie, jak nie będę na maratonie zbyt osłabiony. Wyjątkowy pech :(.

3 Komentarze (+dodasz swój?)

  1. spinoza |

    W tamtym roku między Murowaną a Dolskiem miałem to samo, cały tydzień mi wyleciał i Dolsk poleciałem na świeżaka.

  2. schwepes |

    Po grypie żołądkowej, to faktycznie na swieżaka ;). Mnie złapało w okresie niestartowym pod koniec zeszłego roku, to momentalnie straciłem 2kg.

    Gdyby nie całe osłabienie, to 2kg mniej przed górskim maratonem to całkiem dobra rzecz ;)

  3. mandraghora |

    witaj w klubie... Mnie na szczęście nie grypa żołądkowa ale jakiś cholerny wirus. Efekt generalnie taki sam - o starcie w KRK mogę sobie pomarzyć :(

Dodaj komentarz

wymagane
nie będzie widoczny, wymagany
opcjonalnie, razem z http://