MTBM#2 Złoty Stok
Dane treningu
- 39.60 km
- 02:38:36 h
- 15.0 km/h
- HR avg.: 174 ( 87%)
- Przewyższenie: 1441 m
- Kalorie: 2537 kcal
- Aktywność: Wyścigówka AE
- Ćwiczenia: R
Już przed maratonem zapowiadała się mocna wycieczka a nie ściganie. Tydzień walki z "grypą" żołądkową wciąż nie przechylił szali na zwycięską stronę - było lepiej, bo tydzień wcześniej w sobotę nie miałem siły siedzieć - ale walka z wirusami pozostawała nierozstrzygnięta
. Mimo średnich prognoz i nastroju, nie mając również najlepszych wspomnień związanych z tą trasą jednak pojechałem.
Od pierwszego podjazdu (9km) czułem, że to nie jest to. Sukcesywnie spływałem w dół doganiany przez coraz to kolejnych znajomych z Krakowa i nie tylko. Dla poprawy nastroju tuż pod szczytem Maciu mnie informuje, że już dostałem 12min w plecy od prowadzącego Mateusza Zonia
.
W końcu zjechałem pierwszego singla w dół - raz, że nie było za gęsto, a dwa, sucho! Ogólnie muszę stwierdzić, że tak wielu odcinków na tej trasie to jeszcze nigdy nie zjeżdżałem. Może trochę pomaga większy skok w amortyzatorze wraz ze wzrostem sztywności, a co za tym idzie większą kontrolą nad rowerem.
Ale to raczej kwestia suchej trasy. Jak widzę błoto, to od razu mam -5pkt. do umiejętności zjeżdżania
. Muszę przyznać, że nie znałem tej trasy na sucho. Jest przepiękna! Może za rok nie zmienią jej za bardzo
.
W okolicach góry borówkowej potasowałem się trochę z Bikeholikami. O ile się nie mylę, to na zjeździe uciekł Schweps, natomiast z Buniem tasowaliśmy się już aż do samej mety.
Z maratonu wyszło mi dość wysokie średnie tętno - to za pewne efekt niemal braku jazd przed maratonem. No i jednak nie pełnego zdrowia. Szkoda że tak wyszło, bo warunki na trasie były bajkowe.