Pierwsza setka

2 komentarze

Dane treningu

  • 110.40 km
  • 04:16:03 h
  • 25.9 km/h
  • HR avg.: 142 ( 71%)
  • Cad. avg.: 83
  • Przewyższenie: 907 m
  • Kalorie: 2388 kcal
  • Aktywność: Szosówka
  • Ćwiczenia: E2/M1

Tak, to nie pomyłka. Dopiero pierwszy raz w tym roku udało się przekroczyć dystans 100km. Ruszyliśmy w 4-kę (Ila, Ewa, Kamil, ja), ale panie uciekły już w Czernichowie z powrotem na Kraków.

Trasa adekwatna na Boże Ciało, czyli Wadowice i Kalwaria Zebrzydowska.
Miejscami szosy obsypane płatkami kwiatów po procesjach: w Liszkach jeszcze pachniało, w Kamieniu już nie, ale najciekawiej w tym kontekście wyglądały Łączany, gdzie droga obsypana było i owszem, całkiem obficie ale... sianem! Nie wiem o co chodziło ;)

Choć jazda spokojna, to po tych wszystkich przerwach tętno i tak leciało w strefę tempa na wszelkich wzniesieniach. Nie złapał mnie żaden kryzys, jedynie pod koniec byłem trochę obolały, bo odwykłem już od tylu godzin na rowerze. I jak wróciłem, to sobie 1,5h drzemkę uciąłem :o. Nie tak sobie wyobrażałem formę na czerwiec :P.

Szczegóły i mapa. Odcinki od Czernichowa do Wadowic oraz objazd wzniesienia wokół Polanki Hallera biegną bocznymi drogami o gorszej nawierzchni, choć w pierwszym wypadku wynagradzają to trochę widoczki ;) (a w drugim nie miałem ochoty na podjazdy już :D).

2 Komentarze (+dodasz swój?)

  1. kubak |

    Jednak setka to jest to :) Zauważam wyraźną różnice pomiędzy 70 a 100, kolejna granica dla mnie leży na 130 km, a kolejna na 150, później to zawsze jest zgon :)

  2. spinoza |

    Ja tam widzę różnicę między setką na 2:50 z kącikiem a setką na 3:30 na lajcie :).

Dodaj komentarz

wymagane
nie będzie widoczny, wymagany
opcjonalnie, razem z http://