#&@!

Dodaj komentarz

To sobie pojeździłem… Niedziela przywitała mnie lekkimi nudnościami i stanem podgorączkowym. Niedługo później było już jednak solidne 38°C które utrzymało się przez cały dzień, którego większość i tak przespałem nie mając za bardzo sił nawet siedzieć.

Dziś wyraźnie lepiej, choć organizm mocno osłabiony (dla odmiany z rana 35,8°C).

Nie wiem co za czort. Jedyne podejrzenie jakie mam, to przegrzanie/odwodnienie w sobotę. Ale ani nie było jakoś bardzo ciepło (a może było, jak popatrzyłem na dane z Garmina, to aż się zdziwiłem, wygląda, że wiatr nieźle chłodził i zaburzał odbiór), ani szczególnie mało nie wypiłem (choć z pewnością można było więcej, zwłaszcza w domu popołudniu). Ogólnie dziwna sprawa. Ciekawe kiedy w pełni do siebie dojdę.

Dodaj komentarz

wymagane
nie będzie widoczny, wymagany
opcjonalnie, razem z http://