MTBM#6 Ustroń
Dane treningu
- 51.10 km
- 03:35:56 h
- 14.2 km/h
- HR avg.: 157 ( 79%)
- Przewyższenie: 1986 m
- Kalorie: 2019 kcal
- Aktywność: Wyścigówka AE
- Ćwiczenia: R
Upalna pogoda i pyląca trasa, w takich warunkach odbył się maraton, choć wcześniej prognozy straszyły opadami i niską temperaturą.
Tym razem nie jechało mi się tak dobrze jak na wcześniejszych edycjach. Najlepiej to widać na wykresie tętna, na którym kolejne piki wraz z upływającym czasem są coraz niższe. Również średnie tętno z wyścigu wyszło bardzo niskie. Tak sobie myślę, kombinuję i nie mam wyraźnego winowajcy.
Spore znaczenie mogły mieć dwie wcześniejsze przygody z jazdą w upale i lekki strach przed załatwieniem się po raz kolejny. A gorąco było tak, że na podjazdach pot kapał z… łokci.
Był to też pierwszy w tym roku start, na który dojeżdżałem nad ranem, bez noclegu w miejscowości zawodów. Kolejna różnica, to bardzo wymagające podjazdy na trasie. Tylu tak stromych podjazdów dawno nie pokonywałem. A że w tym roku nie mam szczególnie wysokiej formy to i siły mniej, więc możliwe, że zamęczyłem mięśnie i na nic był dostępny „zapas oddechu”.
Maraton mimo wszystko bardzo mi się podobał. Wszystkie podjazdy były podjeżdżalne, choć na paru bardzo bolało
– w tej klasyfikacji zdecydowanie prowadzi 22% podjazd po płytach który nie chciał się skończyć. Wszystko było zjeżdżalne (choć jedna rynna z podpórką z mojej strony
). Na zjazdach dominował gruby szuter jak to ktoś fajnie na forum ujął (zdjęcie poglądowe z topshotów bikelife z pozdrowieniami dla Subaru AZS UEk). Co ciekawe zjeżdżało mi się je łatwiej niż podobne zjazdy w zeszłych latach w Istebnej.
Na metę dojechałem ledwie żywy (pogoda i prawie 2000m przewyższenia swoje zrobiło) ale miło zaskoczony. Czytając, że odwiedziemy trasy MTB Trophy spodziewałem się jednak błotnych brei w stylu Krynicy
.
Miejsce 77. open ze stratą do zwycięzcy 53,5min. Dane z Garmina.