Uphill Race Śnieżka
Dane treningu 1
- 13.30 km
- 01:14:56 h
- 10.6 km/h
- HR avg.: 170 ( 85%)
- Przewyższenie: 1054 m
- Kalorie: 1079 kcal
- Aktywność: Wyścigówka AE
- Ćwiczenia: R
Dane treningu 2
- 13.70 km
- 01:05:11 h
- 12.6 km/h
- HR avg.: 113 ( 57%)
- Przewyższenie: 56 m
- Kalorie: 332 kcal
- Aktywność: Wyścigówka AE
- Ćwiczenia: zjazd ze Śnieżki
Jedna z niewielu, jak nie jedyna możliwość pokonania w Polsce podjazdu 1000+m. Ze stadionu sportowego w Karpaczu na wysokości ok. 600m na szczyt Śnieżki 1602m n.p.m.
W tym roku pojawiły się dobre okoliczności aby zrealizować start w tej imprezie, co już jakiś czas za mną chodziło, choć do tej pory było (zbyt) luźno planowane.
Podjazd jak podjazd. Generalnie od startu starałem się trzymać równe tempo. Nie wchodziłem w bardzo wysokie tętna, aby nie zaliczyć „zgona” jak zdarzało się na mocno pokonywanych pierwszych podjazdach na maratonach. Tutaj nie było mowy o odrobieniu ew. strat po zjeździe
. Podkręcałem również tempo, gdy tętno spadało zbyt nisko, ewentualnie opieprzanie się mogło by skutkować niezadowoleniem na mecie. Początek pod świątynię Wang z blatu, a potem zaczęła się nie kończąca się kostka, przy której podjazd pod krakowskie zoo jest gładki jak stół.
Plan się powiódł i do samego szczytu dojechałem żwawo, choć nie ma co ściemniać, że było lekko. Zmęczony byłem całkiem solidnie. Pewnie można było przycisnąć nieco szybciej, ale chyba zabrakło też trochę doświadczenia – to był mój pierwszy start w jakimkolwiek uphillu.
Mimo zabrania naprawdę ciepłych ciuchów (zimowe getry, zimowa kurtka windstoperowa) na górze jednak trochę z Mikim zmarzliśmy oczekując na zjazd. Początkowo trochę pomagała ciepła herbata, ale później i ona się skończyła. W końcu jednak padł sygnał do zjazdu.
Zająłem 61. miejsce open (na ok. 385 osób) i 28. w M2. Wydaje mi się, że całkiem nieźle. Dane z Garmina.