Kicha(nie)
Wkrótce ostatni start do generalki w MTB Marathon, a tu mnie przeziębienie dopadło
. Jeszcze się jesień na dobre nie zaczęła, a w pracy już kichali, smarkali, kaszleli, no i niestety – mnie też złapało.
Zamiast robić ostatnie szlify formy – chciałem dziś wystartować w XC w Rudzie Śląskiej – łykam kolejne porcje leków i śpię ile tylko organizm sobie zażyczy (straaasznie dużo).
Po maratonie z Zawoi padło parę łożysk, ale żadne z nich nie było niespodzianką – powoli upominały się już o swoje i przed maratonem. Serwisuję już ostatnie, w pedałach, i może uda się jeszcze coś sensownie pokręcić przed maratonem? Oby.
spinoza |
Ja wtorek-środa miałem wyłączony przez jakąś lekką odmianę grypy żołądkowej, na szczęście szybko się dziadostwa pozbyłem. Widzę że nie dajesz objąć prowadzenia w klasyfikacji chorób
.