Kicha(nie)

1 komentarz

Wkrótce ostatni start do generalki w MTB Marathon, a tu mnie przeziębienie dopadło :(. Jeszcze się jesień na dobre nie zaczęła, a w pracy już kichali, smarkali, kaszleli, no i niestety – mnie też złapało.
Zamiast robić ostatnie szlify formy – chciałem dziś wystartować w XC w Rudzie Śląskiej – łykam kolejne porcje leków i śpię ile tylko organizm sobie zażyczy (straaasznie dużo).

Po maratonie z Zawoi padło parę łożysk, ale żadne z nich nie było niespodzianką – powoli upominały się już o swoje i przed maratonem. Serwisuję już ostatnie, w pedałach, i może uda się jeszcze coś sensownie pokręcić przed maratonem? Oby.

1 Komentarz (+dodasz swój?)

  1. spinoza |

    Ja wtorek-środa miałem wyłączony przez jakąś lekką odmianę grypy żołądkowej, na szczęście szybko się dziadostwa pozbyłem. Widzę że nie dajesz objąć prowadzenia w klasyfikacji chorób ;).

Dodaj komentarz

wymagane
nie będzie widoczny, wymagany
opcjonalnie, razem z http://