Do dUszy

4 komentarze

… antybiotyk na uszy.

Niby drobna dolegliwość a jednak uciążliwa. Jeśli byliście w takiej sytuacji, to realizowaliście jakieś treningi czy odpuszczaliście?

4 Komentarze (+dodasz swój?)

  1. furman |

    A jednak. Ja miałem sterydy więc choróbsko było poważniejsze. Chyba jednak lepiej odpuścić treningi żeby organizm mógł poradzić sobie z chorobą bez dodatkowego obciążania go jazdą na rowerze czy bieganiem.

  2. Axi |

    Można niby jeszcze na rolce, ale też są problemy, albo „przeciąg″ od wiatraka, albo pływanie we własnym pocie. A z uchem mam teraz uważać na przeciągi i wodę.

    Najbliższe parę dni czuję, że tak czy siak muszę mu dać odpocząć i zobaczy się jak będzie w weekend.

  3. schwepes |

    Ja przy antybiotyku odpuszczałem, ale to było na zapalenie oskrzeli i poza gorączką byłem tak osłabiony, że nawet nie miałbym siły na rege ;).

    Możesz spróbować lekko pokręcić bez wentylatora. Mi takie krótkie jazdy na niskim obciążeniu pomagają na lekkie infekcje. Może to kwestia podniesienia temp. ciała podczas wysiłku? Nie wiem, ale w każdym razie pomaga.

  4. Dawid |

    Ja bodajże 2 lata temu miałem w zimie antybiotyk na żołądek (przełom stycznia i lutego, sam środek długich treningów bazowych). Czyli nie było to związane z żadną infekcją, nawet kataru nie miałem. Trenowałem normalnie. Antybiotyk, który brałem tydzień zniszczył mi całkowicie odporność i jak do tego momentu nie chorowałem kilka lat to dosłownie nagle dostałem zapalenia zatok - mega katar, ciągły ból głowy, gorączka 40*. Skończyło się na drugim antybiotyku przez kolejny tydzień i potężnym osłabieniu i spadku formy, którą jednak bardzo szybko dało się odbudować do poziomu sprzed zapalenia. Przy takiej temperaturze nie było mowy nawet o trenażerze, gdyż sporym wyzwaniem było zebranie się z łóżka do wc.

Dodaj komentarz

wymagane
nie będzie widoczny, wymagany
opcjonalnie, razem z http://