Zapalenie oskrzeli :(

3 komentarze

Zdecydowanie nie polecam łapania zapalenia oskrzeli. Mi się zdarzyło pierwszy raz życiu i już mam serdecznie dość. Od środowego popołudnia wygrzewam draństwo w łóżku i jak na razie największa poprawa to dotyczy samopoczucia a nie objawów.
Sytuacja się ustabilizowała (37,1° w ostatnich dniach, pierwszego jak miałem siłę zmierzyć było 38,6°C), ale do dobrej sporo brakuje. Straszna wyrwa w życiu - praca leży, trening leży, zajęcia dodatkowe leżą. To już przeziębienia lepsze - dwa dni wyleżenia i powrót do żywych.
I zgaduj człowieku skąd się takie draństwo przyplątało…

3 Komentarze (+dodasz swój?)

  1. schwepes |

    Miałem w lutym 2011 i w lutym 2012. Pierwsze 3-4 dni są faktycznie złe, ale później jest coraz lepiej. Końcówkę brania antybiotyku już się normalnie funkcjonuje. Ja pod koniec robiłem już jakieś lekkie treningi funkcjonalne ;).

    Powrót do formy też nie jest jakiś strasznie długi. Pierwsze 3-4 treningi jeździ się na bardzo wysokich tętnach w stosunku do mocy/KOW. Po ok. 1-1.5 tygodnia wraca się do wcześniejszych obciążeń treningowych.

    Zdrowia :)

  2. Axi |

    Niestety, 7 dni antybiotyku, wizyta kontrolna i zapalenie niedoleczone ;(. A 5 dni spędziłem grzejąc się w łóżku, żeby się cholerstwa szybko pozbyć!

    A ostatnie 3 noce jeszcze daje mi w kość kaszel – pobudka po kilka razy :/. Normalnie aż się boję iść spać. Nad ranem ból głowy od kaszlu, czerwone oczy (od łez przy kaszlu). Kiepsko :(.

  3. furman |

    Toś się załatwił na cacy. Byleś się na obóz treningowy wykaraskał.

Dodaj komentarz

wymagane
nie będzie widoczny, wymagany
opcjonalnie, razem z http://