Zielona Ustawka XC

Dodaj komentarz

Dane treningu 1

  • 10.00 km
  • 00:31:53 h
  • 18.8 km/h
  • HR avg.: 144 ( 72%)
  • Przewyższenie: 127 m
  • Kalorie: 366 kcal
  • Aktywność: Wyścigówka
  • Ćwiczenia: E2+

Dane treningu 2

  • 19.19 km
  • 01:07:02 h
  • 17.2 km/h
  • HR avg.: 174 ( 87%)
  • Przewyższenie: 491 m
  • Kalorie: 1000 kcal
  • Aktywność: Wyścigówka
  • Ćwiczenia: R

Dane treningu 3

  • 6.30 km
  • 00:17:59 h
  • 21.0 km/h
  • HR avg.: 145 ( 73%)
  • Przewyższenie: 18 m
  • Kalorie: 242 kcal
  • Aktywność: Wyścigówka
  • Ćwiczenia: E2

Jakoś tak wyszło, że ostatnie parę ustawek odpuściłem, przynajmniej część sportową. Główny powód był zwykle ten sam: start ustalony na dość wczesną porę do tego zwykle przy niskiej temperaturze; w sobotę to ja lubię sobie odespać braki snu z tygodnia :P.
W tym roku szczęśliwie mimo pochmurnego i lekko mglistego poranka było w miarę ciepło, a i o wyspanie udało się zadbać, w efekcie czego pojawiłem się na starcie.

Na pierwszym okrążeniu dość szybko znalazłem miejsce w stawce i starałem się je utrzymać. Na drugim kółku miałem lekki kryzys (zapewne wskutek zalania kwasem po pierwszym) i miałem obawy o odparcie nacisków jadącego za mną furmana. Na najdłuższym stromym podjeździe czułem już jego oddech na plecach (miał tutaj nade mną jednak przewagę znacznie lżejszego roweru), ale dalej postanowiłem wykorzystać do maksimum właściwości „dużego koła” – na płaskim odcinku dokręcałem ile mogłem, na zjeździe po wapieniach starałem się za dużo nie hamować, przejechać maksymalnie płynnie fragment zarośniętego toru motokrosowego i podjechać wąską ścieżkę kończącą się wapieniami, gdzie sporo osób podchodziło. Plan udało się zrealizować i na nawrotce pod koniec rundy widziałem, że zyskałem parę metrów. Na stromym podjeździe na kolejnych rundach odległość była trochę większa, a na dalszych odcinkach regularnie powtarzałem schemat zyskiwania metrów ;).

Na 4-tej rundzie jakoś tak dziwnie zacząłem czuć się na niektórych zakrętach. Zastanawiałem się, czy ze sztywnością amortyzatora albo koła nagle się coś zaczęło dziać, zwłaszcza przy hamowaniu, czy jak. Rzecz się wyjaśniła na 5-tej rundzie, gdy w przedniej oponie miałem już zauważalnie mniej powietrza niż na początku rywalizacji. Zaczęła się walka o dojechanie, na tym co jest, do mety. Zjazdy pokonywałem ultra ostrożnie. Na końcowej ścieżce po łące na moment nawet spadła mi opona z rantu i nałapała trochę trawy. Ostatni zjazd i podjazd do mety trzeba było już z buta. Winna okazała się rozcięta ścianka boczna (i brak już uszczelniacza).

Średnio tętno i czas poszczególnych okrążeń:
1. 177bpm, 0:12:40 (bez odcinka rozprowadzającego stawkę)
2. 176bpm, 0:13:11
3. 174bpm, 0:13:21
4. 172bpm, 0:13:16
5. 170bpm, 0:14:18 (na kapciu, ostatni zjazd i podjazd z buta)

Wyszło wyjątkowo równo, ale i jechało mi się nad wyraz dobrze jak na XC. Wynik.

Dodaj komentarz

wymagane
nie będzie widoczny, wymagany
opcjonalnie, razem z http://