Najpiękniejsze dolinki na jesień
Dane treningu
- 72.00 km
- 03:36:40 h
- 19.9 km/h
- HR avg.: 140 ( 70%)
- Przewyższenie: 885 m
- Kalorie: 1839 kcal
- Aktywność: Wyścigówka
- Ćwiczenia: W
Korzystając z wyjątkowo ciepłego i słonecznego weekendu, pojechaliśmy (z Karo i RB) naładować się (przed zimą) malowniczymi krajobrazami. Przy takiej pogodzie przejazd przez Dolinę Prądnika to prawdziwa uczta dla oczu – drzewa w jesiennych barwach wspaniale kontrastują z białymi wapiennymi skałami skąpanymi w słońcu i błękitem nieba.
Następna na trasie była Dolinka Sąspowska. Tutaj jak zawsze było nieco chłodniej i miejscami lekko wilgotno (za sprawą osłonięcia skałami od południa); dziś to jednak w niczym nie przeszkadzało. Stromym najpierw asfaltowym, a następnie trawiastym podjazdem opuściliśmy dolinkę i osiągnęliśmy przecięcie z szosą olkuską.
Trochę okrążając, zjechaliśmy do Doliny Będkowskiej od strony Szklar (zjazd znany z odbywających się w dolince zawodów xc). Ponownie wapienne skały wygrzewały się w słońcu, ostro odcinając się od bezchmurnego nieba. Dolinkę opuściliśmy inaczej niż zwykle – podjazdem biegnącym przez Czarcie Wrota.
Kawałek dalej złapaliśmy zielony szlak rowerowy biegnący – prosto jak od linijki – wpierw przez pole, a następnie przez las. Dalej trochę pożonglowaliśmy kolorami szlaków, by przez czerwony rowerowy dotrzeć na żółty pieszy i zakończyć wycieczkę przejazdem przez Dolinkę Bolechowicką, póki co wciąż z najmniejszym stopniem ingerencji w jej wygląd i oby zostało tak jak najdłużej.
Z tym zakończeniem, to nie tak do końca prawda, bo przejechaliśmy się jeszcze leżącym na przedłużeniu ulicy Turystycznej, dość wyboistym, niebieskim szlakiem rowerowym kończącym się na wałach Rudawy w Zabierzowie, oraz rezegraliśmy wyścig o wygranie wycieczki pod „Zapałkę”
.