Zerwany łańcuch :(
Dane treningu
- 38.94 km
- 01:29:50 h
- 26.0 km/h
- HR avg.: 125 ( 63%)
- Cad. avg.: 87
- Przewyższenie: 261 m
- Kalorie: 717 kcal
- Aktywność: Szosówka
- Ćwiczenia: E2-
Miał być dłuższy spokojny trening. A tu kawałek za Tyńcem nieco zaskoczony stwierdzam nowe metaliczne cykanie w rowerze. Na rozwiązanie zagadki co zaczęło hałasować nie musiałem długo czekać, bo jakieś 400m dalej skończył mi się łańcuch. Leżał sobie 20m za mną na drodze.
Trudno, upaprzę się i zaraz pojadę dalej. A tu ZONK, nie mam spinki na 9rz, jest tylko 10rz do startówki i nie pasuje.
To oznacza, że się mega upaprzę
.
Biorę się zatem za rozkuwanie i skuwanie. Nie wiem, czy to kwestia tego, że mam już trochę starmoszony rozkuwacz, czy łańcuch, czy nie przyłożyłem się wystarczająco dobrze, ale pin z drugiej strony nie wchodzi prawidłowo. Bardziej łańcucha skracać już nie bardzo jest z czego i nie chce mi się. Odpuszczam resztę treningu i delikatnie „na paluszkach” wracam najkrótszą drogą, byleby dojechać. Udało się, ale z treningu wyszła jedna wielka lipa
.