XC Hołda Race
Dane treningu
- 26.50 km
- 01:43:19 h
- 15.4 km/h
- HR avg.: 169 ( 85%)
- Przewyższenie: 580 m
- Kalorie: 1417 kcal
- Aktywność: Wyścigówka
- Ćwiczenia: R
Dla odmiany wyścig XC. W zeszłym roku obie edycje Hołda Race zebrały bardzo dobre opinie co wróżyło dobrą zabawę.
I tak też było. Trasa była ciekawa i dobrze oznaczona, a jednocześnie bez jakiś udziwnień czy elementów wymagających kunsztu uczestników pucharu świata
. Wyścigi w poszczególnych kategoriach były całkiem długie, porównując z konkurencją (większość organizatorów dla wygody wyścigi XC robi dość krótkie) co oczywiście zapisuję na plus dla organizatorów. Udała się też pogoda. A jak sprawdziła Karo nagrody były lepsze niż w ogólnopolskich cyklach maratonów!
Frajdę ze ścigania zepsuły mi tego dnia soczewki, nie wiedzieć czemu zrobiły się z nich „alko-soczewki”. Na leśnych odcinkach czułem się przez to wyraźnie mniej pewnie. Tętno kręciło się całkiem ładnie. Większość elementów technicznych udawało się pokonać na rowerze, choć wiele z nich wyraźnie zbyt wolno. Po raz pierwszy udało mi się pokonywać przeszkodę „po przełajowemu” i to na każdym kółku. Pewnie pomogło to, że usytuowana była na płaskim fragmencie trasy, ale to i tak postęp
.
Na 4-tym kółku dostałem dubla. Karo zachęcała mnie jeszcze „nie daj się dublować, dogonisz go!”, ale niestety nie zadziałało do końca
. Konkretnie, to gość zajął 2-gie miejsce, bo złapał kapcia, a wygrał inny, który wyprzedził mnie dopiero na 5-tym kółku, ale tak czy siak zawody zakończyłem z wpisem -1okr. To jednak spora różnica, gdy średnio jedzie się kółko prawie 21min, podczas gdy czołówka niespełna 14min. Mimo wszystko uzyskany wynik jest lepszy niż się spodziewałem na starcie
.