U#6 Ambitnie i z przygodami
Dane treningu 1
- 25.10 km
- 01:46:15 h
- 14.2 km/h
- HR avg.: 124 ( 62%)
- Przewyższenie: 793 m
- Kalorie: 831 kcal
- Aktywność: Wyścigówka
- Ćwiczenia: W
Dane treningu 2
- 24.10 km
- 01:47:55 h
- 13.4 km/h
- HR avg.: 132 ( 66%)
- Przewyższenie: 1111 m
- Kalorie: 987 kcal
- Aktywność: Wyścigówka
- Ćwiczenia: W
Burzowa pogoda nas nie opuszcza; wg prognoz jutro ma być lepiej, więc odkładamy wyjazdową wycieczkę w Izery i pozostajemy pokręcić się po okolicach Przesieki z zamiarem zaliczenia jeszcze kilka miejsc.
Wyjazd zaczynamy podjazdem Drogą Chomontową. Niestety sunące w górę zbocza chmury zakrywają wszelkie widoki
. Na zjeździe odbijamy na zielony szlak pieszy do Borowic, którym parę miesięcy temu biegł maraton. Gwałtowne burzowe deszcze wypłukały go nieco bardziej. Nie ma co ściemniać, na maratonie poszło mi z nim znacznie płynniej, a dziś nie byłem w stanie się tak odblokować i na kilku fragmentach sprowadzałem.
Następnie zmieniamy szlak na żółty i wracamy nim do Przesieki, gdzie zaczynamy na podjazd na – jak mi się wydawało – Dwa Mosty. Dziwi mnie, że jesteśmy na terenowej górskiej drodze i to nie szczególnie równej, ale tłumaczę sobie, że asfalt (który pamiętam z dawnych Karpackich maratonów rozgrywanych jeszcze w dniu 1. maja) widocznie położony jest tylko w górnej części. Niespodziewanie podjazd przerywa blok wyrwany z buta Karoliny. Pękła podeszwa. Blaszka do przykręcenia bloku była wyjątkowo poskąpiona, stąd dała radę rozłupać podeszwę w regionie osłabionym nacięciami. Szczęśliwie jesteśmy dość blisko noclegu. Nieco gorzej, bo jest sobota, 14:30 i nawet w Krakowie byłby kłopot z dostaniem nowych butów, a co dopiero w Jeleniej Górze!
Po ekspresowym prysznicu rozpoczynamy poszukiwania, ale szybko okazuje się, że nie ma szans na jakikolwiek otwarty sklep sportowy. Znajdujemy na Allegro pojedyncze ogłoszenia z Jeleniej i próbujemy zadziałać tą drogą – skutecznie! Mieliśmy sporo szczęścia, że sprzedający mieli parę par w sąsiednich rozmiarach i co więcej, złapaliśmy ich tuż przed wyjazdem z miasta.
Po obiadokolacji sprawdzamy jeszcze raz mapę i okazuje się, że podjazd którym wcześniej zaczęliśmy jechać połączyłby się z drogą na Dwa Mosty, ale dopiero w okolicach szczytu. Ruszamy jeszcze raz, tym razem właściwym wariantem (i po asfalcie). Po minięciu obu mostów nad strumieniami dającymi początek potoku Podgórnej asfalt szybko się kończy a my długo zjeżdżamy po ułożonej z drobnych kamieni drodze – telepie niemiłosiernie. Jest również dość ślisko: wilgoć z opadów uchowała się między kamieniami, a te położone w cieniu bywają omszałe. Na końcu zjazdu odbijamy na wisienkę na torcie dzisiejszego wyjazdu.
Petrovka
Według bazy podjazdów „jeden z najtrudniejszych polskich podjazdów terenowych”. I tak nie mamy źle, bo nie zaczynamy z samego dołu
(można jechać od Sobieszowa). Nie ominie nas jednak to co najciekawsze, czyli wg danych z bazy:
- najbardziej stromy kilometr 18%
- max nachylenie na 100 metrach 22%
- max nachylenie na 50 metrach 30%
Podjazd ciągnie się i ciągnie, a biegi do zrzucenia już dawno się skończyły. Chwilowe nastromienia w połączeniu z luźnym podłożem są bardzo trudne do podjechania. Ułożone w wyższych partiach duże bloki kamieni też sprawiają sporo kłopotów – na nich krótki kawałek jestem zmuszony podprowadzić. Końcowy odcinek czarnego szlaku to już tylko wąska ścieżka, gdzie też nieodzwone staje się kilka podpórek przy większych progach. Wreszcie po 45minutach wspinaczki (a jechaliśmy tylko 4,5km, choć stromszą, część tego podjazdu!) dojeżdżam do asfaltu biegnącego wzdłuż granicy polsko-czeskiej, a chwilkę później Karolina. Stąd już tylko zjazd do przełęczy Karkonowskiej i w powoli zapadających ciemnościach na nocleg.

Karo na szczycie Petrovki, granica pl-cz