Uczeń czarnoksiężnika (2010)
Sorcerer's Apprentice, The
Wybrałem się na ten film licząc na dobrą zabawę i nie zawiodłem się. Choć został sklasyfikowany jako fantasy, przygodowy, akcja to sądzę, że nie będzie nadużyciem dodanie – komedia – różnych zabawnych scenek naprawdę nie brakuje.
Inspiracją do stworzenia scenariusza tej produkcji jest rzekomo jedna z części Disney’owskiej „Fantazji” (z 1940r.), w której tytułowym uczniem czarnoksiężnika jest Myszka Miki. Oczywiście scena ta, w uwspółcześnionej formie, również w filmie się pojawia. Z racji na wysoki budżet nie brakuje wszelkiej maści efektów specjalnych, dobrze pasujących do tego typu filmu.
Niestety niektóre dialogi i fragmenty są koszmarnie wręcz banalne. Mam nadzieję, że nie dlatego, że jestem powyżej docelowej grupy wiekowej
, choć patrząc na oficjalny plakat nie jestem tego taki pewien.
Trochę dziwi wysoko umieszczona w obsadzie Monica Bellucci, która pojawia się jedynie przez moment na samym początku i końcu – ale to zapewne sprawka działu marketingu
. Bardzo dobrze ogląda się poczynania czarnego charakteru – Horvath’a (Alfred Molina). Nie mam również zastrzeżeń do głównego bohatera, czarnoksiężnika Balthazara Blake’a (Nicolas Cage). Dość irytujący na ekranie jest natomiast jego uczeń Dave Stutler (Jay Baruchel) choć pewnie taki właśnie miał być…
Choć film nie jest zbyt wysokich lotów, generalnie oglądało się go przyjemnie, dobrze się przy tym bawiąc. Trafił akurat w moje oczekiwania, stąd wysoka (subiektywna) ocena 7/10.