Szosa
Dane treningu
- 75.80 km
- 03:08:50 h
- 24.1 km/h
- HR avg.: 142 ( 71%)
- Cad. avg.: 79
- Przewyższenie: 407 m
- Kalorie: 2554 kcal
- Aktywność: Szosówka
- Ćwiczenia: E2+
Miał być teren, ale z rana przeszło oberwanie chmury
. W tej sytuacji wybraliśmy się z RB na tlenik z akcentami po szosie. Przed wyjazdem jeszcze szybko usunąłem problem z przednią przerzutką. Jak wspomniałem w komentarzu do „Ponownie szosa” okazało się, że obsunęła się w dół. Pierwotną przyczyną był zerwany gwint na śrubie
– nie wiem jak to jest możliwe przy raczej statycznym obciążeniu, ale jak widać jest.
Przez tor i Piekary dojechaliśmy do Czernichowa. Tam odbiliśmy na Rybną, gdzie na podjeździe napęd zaczął się dziwnie zachowywać, łącznie ze zrzucaniem łańcucha z korby na przełożeniu 1-1, a dalej także z jakimś skakaniem na blacie – musiał się skurczybyk łańcuch tak ucieszyć ze smarowania, że zapomniał z wrażenia jak powinien pracować
. Ogólnie, to trzeba to wszystko wyczyścić i wyregulować, a być może wymienić.
Dalej spokojnie dol. Sanki dojechaliśmy do Kryspinowa i w dom. Szkoda, że nie wyszło dziś z mtb, zwłaszcza że po 3-ciej już szosowej dalszej przejażdżce czuję… łapy. Nie wiem jak to jest, że staram się je rozruszać – jakieś drążki, pompki – i wszystko na nic, na szosówce i tak łapie zmęczenie!?