Jak sójka…

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 28.30 km
  • 01:14:15 h
  • 22.9 km/h
  • HR avg.: 135 ( 68%)
  • Przewyższenie: 55 m
  • Kalorie: 756 kcal
  • Aktywność: Zimówka
  • Ćwiczenia: E2

Zbierałem się dziś na rower jak przysłowiowa sójka za morze, zwłaszcza że zaabsorbowało mnie rozwiązywanie pewnego problemu. Jeszcze aura za oknem też nie zachęcała – znów nad Krakowem zaległ smog. Ostatecznie sprawdziłem tylko osobiście pogłoski o zakończonym remoncie bulwaru, a zatem i ścieżki do Tyńca.

Objazdówka

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 44.60 km
  • 02:11:01 h
  • 20.4 km/h
  • HR avg.: 127 ( 64%)
  • Przewyższenie: 347 m
  • Kalorie: 1128 kcal
  • Aktywność: Wyścigówka AE
  • Ćwiczenia: E2

Po okolicznych polach zahaczając o dolinkę Brzoskwini. Chyba zmęczony po wczoraj byłem, bo tętno – zwłaszcza początkowo – z trudem utrzymywało się w strefie tlenowej, chętnie spadając do aktywnej regeneracji (o innych objawach jak lekkie zakwasy nie wspominając). Ciekawe co by w takiej sytuacji pokazał pomiar mocy? Pozostało pojechać na odczucia.

Górski marsz

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 22.00 km
  • 03:52:10 h
  • 10:33 min/km
  • HR avg.: ( 0%)
  • Przewyższenie: 928 m
  • Kalorie: 735 kcal
  • Aktywność: Bieg
  • Ćwiczenia: B.E1+

Z okazji Święta Niepodległości coś trochę mniej typowego – marsz po górach. Podjechaliśmy z Magdą niemal na początek szlaku na Stare Wierchy. Na odcinku do tego szczytu nabieramy też najwięcej wysokości na stromych podejściach. Dalej – aż do Turbacza to gorczańska autostrada ;) – sporo ludzi i stosunkowo łatwy teren. Jedyne urozmaicenie to przejście przez szczyt Turbacza (na którym byłem po raz pierwszy), a potem już schronisko (przy którym byłem piąty raz, ale pierwszy nie-rowerem).

Ze względu na późną godzinę wyjścia na szlak nie ma czasu na szukanie alternatyw i wracać musimy po własnych śladach. Zachód słońca zastaje nas niedużo przed schroniskiem na Starych Wierchach. Dalsze zejście odbywa się w zapadającym mroku, a końcówka już całkiem po ciemku. Do auta docieramy trochę zmarznięci (temperatura spadła do -2°C), ale zadowoleni – to był z pewnością dobrze wykorzystany dzień :).

Na zdjęciu po prawej ciekawe "lodomchy" – wyrosły na brzegach dróg, jak się je trąci to zaraz spadają, a wyglądają zupełnie jak roślinki ;).

PS Aktywność „bieg” to trochę na wyrost ;) większość trasy to żwawy marsz.

Podsumowanie „sezonu” 2010

Dodaj komentarz

Zwykle rowerowe plany treningowe, ze względu na aurę i układ zawodów w roku zaczynają się w listopadzie, a kończą w październiku. Nie inaczej jest z tym do którego czasem zaglądam – miniony już sezon ograniczył datami 1. list. 2010 do 6. list. 2011. Jednak tym razem po raz pierwszy nie jeździłem wg planu i nie trenowałem, a wyskakiwałem na rower tylko z doskoku i bardziej w formie wycieczek. Skutkiem tego dystans jaki pokonałem zrównał się z tym z pierwszego roku po zakupie roweru (2003) – przejechałem tylko 3400km, co zajęło mi ok. 186h (z czego większą część samym początku i końcu wspomnianego okresu).

Uczestniczyłem też w tylko jednym maratonie – 9. Krakowskim Maratonie Rowerowym. Zajęte miejsce jak na ilość treningów było relatywnie dobre (158 open, 63 M2), zwłaszcza w porównaniu do osób regularnie trenujących. Największym sukcesem sezonu jest jednak mgr.inż. ;).

Trzymając się ściśle dat, w poniedziałek rozpoczął się nowy sezon treningowy. Założenia na niego są bardziej sportowe. Uczucie bycia wyjeżdżonemu i lekkości na podjazdach jest nie do zastąpienia. Z drugiej jednak strony sam rower to nie wszystko, a do godzin spędzonych „w siodle” dochodzą te na najedzenie się przed treningiem, higienę roweru itp., stąd wciąż jeszcze waham się w jakim wymiarze czasowym podejdę do sprawy. I na ile starczy sił i chęci – na razie ogólnie rozłożyłem sobie okresy w roku, a konkretne wymiary czasowe najwyżej będą dobierane w trakcie. Z racji, że nie spieszę się ze szczytem formy na kwiecień i zadowolę się wtedy po prostu równym wyjeżdżeniem, to na listopad przypadł jeszcze tzw. okres przejściowy, więc z luźnym podejściem do planu staram się nie zastać :).

Krótki lasek

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 21.20 km
  • 01:18:19 h
  • 16.2 km/h
  • HR avg.: 129 ( 65%)
  • Przewyższenie: 306 m
  • Kalorie: 718 kcal
  • Aktywność: Wyścigówka AE
  • Ćwiczenia: ?

W lasku fajnie, ale przez zimny wiatr ze wschodu to aż się wierzyć nie chce, że temperatura jest jeszcze na plusie ;).

Znów na zachód, ale południowy

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 85.60 km
  • 03:06:20 h
  • 27.6 km/h
  • HR avg.: 140 ( 70%)
  • Przewyższenie: 709 m
  • Kalorie: 1949 kcal
  • Aktywność: Szosówka
  • Ćwiczenia: W

Sądzę, że przynajmniej połowę, jak nie więcej wyjazdów odbywam w kierunku zachodnim i północno-zachodnim (choć stanowi to jedynie ¼ możliwości). Dziś była jedna z odmian – południowy-zachód.

Kusiło mnie na jakąś dalszą szosę, ale bałem się, że znów zaliczę „zgona” i skończy się na gryzieniu linek byle dojechać – zwłaszcza że ostatnie dwa weekendy tak się kończyły niedzielne jazdy po mocniejszych sobotach, a wczorajsza z pewnością się do takich zaliczała. W dodatku nie udało mi się znaleźć nikogo chętnego do nadawania tempa i osłaniania od wiatru ;). Mimo wszystko postanowiłem zaryzykować.

Czytaj dalej

Z sekcją PK

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 70.70 km
  • 03:05:16 h
  • 22.9 km/h
  • HR avg.: 144 ( 72%)
  • Przewyższenie: 567 m
  • Kalorie: 2054 kcal
  • Aktywność: Wyścigówka AE
  • Ćwiczenia: W

Magda namówiła mnie na przyłączenie się do wyjazdy sekcji PK i był to bardzo dobry pomysł :) – wyszła wycieczka z krwi i kości :D.

Co prawda trasa była mało mtb (zwłaszcza że zdezerterowałem i pominąłem zjazd i podjazd wąwozem kochanowskim), ale i tak było gdzie się zmęczyć. W pierwszą stronę czerwonym rowerowym do zamku w Rudnie, a w drugą wyszło w sumie asfaltami.

Wymęczony kilometr

Dodaj komentarz

Po 250m miałem serdecznie dość, a po 500m bardzo poważnie rozważałem ewakuację z basenu. Ostatecznie jakoś się przemogłem, ale ewidentnie woda była dziś zbyt niebieska i „pływało” (o ile można tak nazwać mało stylowe przemieszanie się ;)) mi się koszmarnie.

Ponownie opłotki

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 40.30 km
  • 02:16:39 h
  • 17.7 km/h
  • HR avg.: 135 ( 68%)
  • Przewyższenie: 365 m
  • Kalorie: 1247 kcal
  • Aktywność: Zimówka
  • Ćwiczenia: W

Powtórka z niedzieli, choć tym razem: z siostrą; troszkę krócej, bo czas nie pozwolił na więcej i spokojniej.

Szosoteren po podkrakowskich polach

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 44.20 km
  • 02:10:09 h
  • 20.4 km/h
  • HR avg.: 136 ( 68%)
  • Przewyższenie: 324 m
  • Kalorie: 1126 kcal
  • Aktywność: Zimówka
  • Ćwiczenia: W

Po wczorajszej wycieczce dziś jechało się raczej ciężko. Dość szybko, bo już po 1–1,5h zaczęło mnie odcinać, a do domu wróciłem wściekle głodny ;). Pokręciliśmy się z Markiem po podkrakowskich asfaltach i polnych drogach.

Szosowa wycieczka

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 72.50 km
  • 02:46:02 h
  • 26.2 km/h
  • HR avg.: 144 ( 72%)
  • Przewyższenie: 494 m
  • Kalorie: 1761 kcal
  • Aktywność: Szosówka
  • Ćwiczenia: W

Dawno już nie wyciągałem szosówki i w sumie myślałem, że już nie będzie okazji. Jesień jednak ostatnio jest naprawdę ładna, więc dałem się wyciągnąć Dawidowi.

Większość czasu chowałem się na kole, stąd relatywnie wysoka średnia prędkość w porównaniu do tętna, bo jadąc obok Dawida miałem wyższe niż on tętno. A tak to chowając się za nim to on się zmęczył ;).

Na wycieczce jak to bywa poszedł też mały sparing pod górę, ale tutaj wyraźnie odczułem brak wyjeżdżenia i pękłem przy tętnie 190.

Track trasy (uwaga na domyślne, brytyjskie jednostki, niestety nie jestem w stanie ze swojej strony nic na to poradzić :().