Kronika kategorii ‚Trening’

Podsumowanie „sezonu” 2010

Dodaj komentarz

Zwykle rowerowe plany treningowe, ze względu na aurę i układ zawodów w roku zaczynają się w listopadzie, a kończą w październiku. Nie inaczej jest z tym do którego czasem zaglądam – miniony już sezon ograniczył datami 1. list. 2010 do 6. list. 2011. Jednak tym razem po raz pierwszy nie jeździłem wg planu i nie trenowałem, a wyskakiwałem na rower tylko z doskoku i bardziej w formie wycieczek. Skutkiem tego dystans jaki pokonałem zrównał się z tym z pierwszego roku po zakupie roweru (2003) – przejechałem tylko 3400km, co zajęło mi ok. 186h (z czego większą część samym początku i końcu wspomnianego okresu).

Uczestniczyłem też w tylko jednym maratonie – 9. Krakowskim Maratonie Rowerowym. Zajęte miejsce jak na ilość treningów było relatywnie dobre (158 open, 63 M2), zwłaszcza w porównaniu do osób regularnie trenujących. Największym sukcesem sezonu jest jednak mgr.inż. ;).

Trzymając się ściśle dat, w poniedziałek rozpoczął się nowy sezon treningowy. Założenia na niego są bardziej sportowe. Uczucie bycia wyjeżdżonemu i lekkości na podjazdach jest nie do zastąpienia. Z drugiej jednak strony sam rower to nie wszystko, a do godzin spędzonych „w siodle” dochodzą te na najedzenie się przed treningiem, higienę roweru itp., stąd wciąż jeszcze waham się w jakim wymiarze czasowym podejdę do sprawy. I na ile starczy sił i chęci – na razie ogólnie rozłożyłem sobie okresy w roku, a konkretne wymiary czasowe najwyżej będą dobierane w trakcie. Z racji, że nie spieszę się ze szczytem formy na kwiecień i zadowolę się wtedy po prostu równym wyjeżdżeniem, to na listopad przypadł jeszcze tzw. okres przejściowy, więc z luźnym podejściem do planu staram się nie zastać :).

Krótki lasek

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 21.20 km
  • 01:18:19 h
  • 16.2 km/h
  • HR avg.: 129 ( 65%)
  • Przewyższenie: 306 m
  • Kalorie: 718 kcal
  • Aktywność: Wyścigówka AE
  • Ćwiczenia: ?

W lasku fajnie, ale przez zimny wiatr ze wschodu to aż się wierzyć nie chce, że temperatura jest jeszcze na plusie ;).

Znów na zachód, ale południowy

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 85.60 km
  • 03:06:20 h
  • 27.6 km/h
  • HR avg.: 140 ( 70%)
  • Przewyższenie: 709 m
  • Kalorie: 1949 kcal
  • Aktywność: Szosówka
  • Ćwiczenia: W

Sądzę, że przynajmniej połowę, jak nie więcej wyjazdów odbywam w kierunku zachodnim i północno-zachodnim (choć stanowi to jedynie ¼ możliwości). Dziś była jedna z odmian – południowy-zachód.

Kusiło mnie na jakąś dalszą szosę, ale bałem się, że znów zaliczę „zgona” i skończy się na gryzieniu linek byle dojechać – zwłaszcza że ostatnie dwa weekendy tak się kończyły niedzielne jazdy po mocniejszych sobotach, a wczorajsza z pewnością się do takich zaliczała. W dodatku nie udało mi się znaleźć nikogo chętnego do nadawania tempa i osłaniania od wiatru ;). Mimo wszystko postanowiłem zaryzykować.

Czytaj dalej

Z sekcją PK

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 70.70 km
  • 03:05:16 h
  • 22.9 km/h
  • HR avg.: 144 ( 72%)
  • Przewyższenie: 567 m
  • Kalorie: 2054 kcal
  • Aktywność: Wyścigówka AE
  • Ćwiczenia: W

Magda namówiła mnie na przyłączenie się do wyjazdy sekcji PK i był to bardzo dobry pomysł :) – wyszła wycieczka z krwi i kości :D.

Co prawda trasa była mało mtb (zwłaszcza że zdezerterowałem i pominąłem zjazd i podjazd wąwozem kochanowskim), ale i tak było gdzie się zmęczyć. W pierwszą stronę czerwonym rowerowym do zamku w Rudnie, a w drugą wyszło w sumie asfaltami.

Wymęczony kilometr

Dodaj komentarz

Po 250m miałem serdecznie dość, a po 500m bardzo poważnie rozważałem ewakuację z basenu. Ostatecznie jakoś się przemogłem, ale ewidentnie woda była dziś zbyt niebieska i „pływało” (o ile można tak nazwać mało stylowe przemieszanie się ;)) mi się koszmarnie.

Ponownie opłotki

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 40.30 km
  • 02:16:39 h
  • 17.7 km/h
  • HR avg.: 135 ( 68%)
  • Przewyższenie: 365 m
  • Kalorie: 1247 kcal
  • Aktywność: Zimówka
  • Ćwiczenia: W

Powtórka z niedzieli, choć tym razem: z siostrą; troszkę krócej, bo czas nie pozwolił na więcej i spokojniej.

Szosoteren po podkrakowskich polach

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 44.20 km
  • 02:10:09 h
  • 20.4 km/h
  • HR avg.: 136 ( 68%)
  • Przewyższenie: 324 m
  • Kalorie: 1126 kcal
  • Aktywność: Zimówka
  • Ćwiczenia: W

Po wczorajszej wycieczce dziś jechało się raczej ciężko. Dość szybko, bo już po 1–1,5h zaczęło mnie odcinać, a do domu wróciłem wściekle głodny ;). Pokręciliśmy się z Markiem po podkrakowskich asfaltach i polnych drogach.

Szosowa wycieczka

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 72.50 km
  • 02:46:02 h
  • 26.2 km/h
  • HR avg.: 144 ( 72%)
  • Przewyższenie: 494 m
  • Kalorie: 1761 kcal
  • Aktywność: Szosówka
  • Ćwiczenia: W

Dawno już nie wyciągałem szosówki i w sumie myślałem, że już nie będzie okazji. Jesień jednak ostatnio jest naprawdę ładna, więc dałem się wyciągnąć Dawidowi.

Większość czasu chowałem się na kole, stąd relatywnie wysoka średnia prędkość w porównaniu do tętna, bo jadąc obok Dawida miałem wyższe niż on tętno. A tak to chowając się za nim to on się zmęczył ;).

Na wycieczce jak to bywa poszedł też mały sparing pod górę, ale tutaj wyraźnie odczułem brak wyjeżdżenia i pękłem przy tętnie 190.

Track trasy (uwaga na domyślne, brytyjskie jednostki, niestety nie jestem w stanie ze swojej strony nic na to poradzić :().

Tlenik

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 38.00 km
  • 01:41:31 h
  • 22.5 km/h
  • HR avg.: 135 ( 68%)
  • Przewyższenie: 244 m
  • Kalorie: 1026 kcal
  • Aktywność: Zimówka
  • Ćwiczenia: E2

Jak się mgła przyplątała tak nie chce poleźć. Nie chciało mi się dziś za bardzo kręcić, więc tylko krótka „zimowa pętelka” przez Tyniec i Skawinę.

Po drodze na ścieżce na tor poratowałem jeszcze skuwaczem do łańcucha – choć cały czas zachodzę w głowę jak tam można zmasakrować sobie tylną przerzutkę :o.

Dolinka Racławki

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 74.20 km
  • 03:58:44 h
  • 18.6 km/h
  • HR avg.: 140 ( 70%)
  • Przewyższenie: 768 m
  • Kalorie: 2254 kcal
  • Aktywność: Wyścigówka AE
  • Ćwiczenia: W

Jeszcze jedna jesienna wycieczka, choć tym razem aura agresywnie zniechęcała do wyjścia z domu snując za oknem wilgotną zimną mgłę. Na szczęście już po pierwszych podjazdach do Lasu Zabierzowskiego wyjechaliśmy ponad mgłę w piękne jesienne słońce.Czerwonym szlakiem dojechaliśmy od Leśniczówki Kopce, stamtąd asfaltem do Krzeszowic, gdzie wskoczyliśmy na niebieski szlak rowery w stronę Siedlec. Z nich podjazd do Paczółtowic i zaraz dolinka, w której Scotty pokonuje wąską kamienistą skarpę przy strumyku niemal jakby to była asfaltowa alejka :o. Za dolinką decyzja o sprawnym powrocie asfaltami do Krakowa, bo km i godzin jazdy mamy już dość. Niestety im bliżej Krakowa tym bardziej mglisto i zimno, ale jakoś dotrwaliśmy :). Track z wyjazdu.