Wycieczko-trening

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 93.00 km
  • 03:51:45 h
  • 24.1 km/h
  • HR avg.: 151 ( 76%)
  • Cad. avg.: 80
  • Przewyższenie: 1180 m
  • Kalorie: 3767 kcal
  • Aktywność: Szosówka
  • Ćwiczenia: W

Planowałem na dziś objechać zalew Dobczycki. Tak się złożyło, że udało mi się zgadać z Dawidem na wspólny wyjazd. Jakoś opłotkami na azymut podążaliśmy w stronę Dobczyc (po drodze zaliczając parę nowych podjazdów). Na miejscu stwierdziliśmy, że nie chce się nam męczyć ze ściankami nad zalewem i drogą trochę dłuższą, ale łagodniejszą (przez Wiśniową) dojechaliśmy do Myślenic. Dalej już standardowo – seria podjazdów by wrócić do Krakowa.

Trochę już mi teraz „brakuje” przełożeń w szosówce, więc miejscami wyszedł trening siłowy… i wszedł w nogi, oj wszedł ;).

Tlen z akcentami

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 65.60 km
  • 02:36:58 h
  • 25.1 km/h
  • HR avg.: 139 ( 70%)
  • Przewyższenie: 335 m
  • Kalorie: 2138 kcal
  • Aktywność: Szosówka
  • Ćwiczenia: E2+

Akcenty były na podjazdach (typu wiadukt – nie żartuję, sprawdź przewyższenie całej trasy) gdzie tętno za nic nie chciało pozostać w niższej strefie tylko szybowało w górę.

MTBM#10 Rabka-Zdrój

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 42.00 km
  • 03:55:17 h
  • 10.7 km/h
  • HR avg.: 171 ( 86%)
  • Przewyższenie: 1445 m
  • Kalorie: 4505 kcal
  • Aktywność: Wyścigówka AE
  • Ćwiczenia: R

Najlepiej odczucia z jazdy na tym maratonie zawrzeć mogę w słowach — dziwnie mi się jechało.

Wpływ na to miał szereg czynników. Z jednej strony nogi dawały radę. Z drugiej niestety brakowało oddechu. Tętno dochodziło do jakiś kosmicznych wartości na podjazdach i koniec jazdy. Jak na górski maraton, do tego w błocie, to uzyskałem dość wysokie średnie tętno. Równocześnie zanotowałem tegoroczny HRmax – 195bpm. Na wielu maratonach dobrze było jak pojawiało się 188-190. A tutaj pod 186 to na co trzecim podjeździe byłem ;). To z pewnością wpływ niemal miesięcznej przerwy (w tym czasie na rowerze byłem tylko 3 razy).

Inna sprawa, że wiedząc co (nie)robiłem ostatnio, nie nastawiałem się na nic poza przejechaniem. Jechałem sobie na luzie. Nie znaczy to, że powoli (no, względem tętna powoli, ale na to nic poradzić nie mogłem). Miałem okazję spotkać się na trasie z wieloma osobami, koło których zwykle nie jeżdżę. Tradycyjnie już lepiej czułem się w drugiej części trasy, nawet uciekłem paru znajomym. Wg międzyczasów awans o ~20 miejsc – nieźle :). Oczywiście miejsce na mecie i strata czasowa spore — okolice połowy stawki (szczegóły w wyniki). Ale mimo błota nawet mi się podobało. Czy to urok Gorców (choć skąpanych we mgle) czy też głód startów? Niefajnie zrobiło się dopiero w domu, jak trzeba było wypłukać błoto z butów i ciuchów :/.

Test roweru

3 komentarze

Dane treningu

  • 18.90 km
  • 00:56:25 h
  • 20.1 km/h
  • HR avg.: 136 ( 68%)
  • Przewyższenie: 120 m
  • Kalorie: 776 kcal
  • Aktywność: Wyścigówka AE
  • Ćwiczenia: ?

Bo błotnej Krynicy rower wymagał solidniejszego serwisu, bo tu i uwdzie pojawiło się chrobotanie.

Jak zawsze po maratonie do wyczyszczenia był napęd (korba, kaseta, łańcuch), do tego doszło kilka innych czynności:

  • serwis bębenka – wyczyszczenie i nasmarowanie
  • serwis sterów – wyczyszczenie i regeneracja obu łożysk
  • „regeneracja” kółeczek w przerzutce – regeneracja łożyska w dolnym oraz podmiana górnego z zimówki (miało mniejsze luzy)
  • serwis tylnego hamulca – wyczyszczenie i nasmarowanie tulejek
  • wymiana linki i pancerza od tylnej przerzutki
  • serwis obu pedałów – rozebranie, wyczyszczenie i nasmarowanie ślizgów

Po takim większym grzebaniu w rowerze trzeba było sprawdzić, czy wszystko dobrze działa. Mimo poświęcenia trochę uwagi tylnej przerzutce dalej zmiana biegów nie jest już tak dobra jak kiedyś. Nie wiem niestety, czy to wina zużycia kasety i łańcucha, czy też przerzutki. Może do końca sezonu dociągnie, dużo już nie zostało.

Zamek Lipowiec

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 99.20 km
  • 04:23:50 h
  • 22.6 km/h
  • HR avg.: 147 ( 74%)
  • Cad. avg.: 80
  • Przewyższenie: 815 m
  • Kalorie: 4070 kcal
  • Aktywność: Szosówka
  • Ćwiczenia: W

Od pomysłu do pomysłu i w sumie pojechaliśmy dziś z Magdą aż do Wygiełzłowa zahaczając o wymieniony w tytule zamek. Choć tempo było spokojne i trasa średnio wymagająca, to ledwo się do domu doturlałem. Niestety przerwa i choroba poczyniły znaczne spustoszenie w formie. Na podjazdach, to się czułem już jak zimą – niby się wlokę, a mimo to tętno w kosmosi.

Wygląda więc, że pozostałe dwa maratony to już tylko przejadę jako szybsze wycieczki, bo ścigać się nie ma jak. A dodając do tego kiepską pogodę, to wrócę z powrotem na swój dystans MEGA.

W końcu rozjazd

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 27.70 km
  • 01:26:10 h
  • 19.3 km/h
  • HR avg.: 136 ( 68%)
  • Cad. avg.: 76
  • Przewyższenie: 70 m
  • Kalorie: 1179 kcal
  • Aktywność: Szosówka
  • Ćwiczenia: E2

Chyba jeszcze nigdy tak długo po maratonie nie robiłem rozjazdu ;). A może jednak to był rozjazd po chorobie? W każdym razie w końcu wsiadłem na rower, ale czułem się na nim jakoś tak… dziwnie.

Ale lipa…

Dodaj komentarz

Rozłożyło mnie po tej Krynicy konkretnie. Najpierw kilka dni z gorączką trochę przekraczającą 38°C. Mimo to lekarz stwierdził, że powinno już samo puścić (zapalenie krtani i oskrzeli). Ze dwa dni byłem bez głosu ;). W końcu zaczęło się trochę poprawiać – niestety – nie na długo. Przeszło w zapalenie gardła i ucha. W tej sytuacji został już tylko antybiotyk :/.

W związku z powyższym w maratonie krakowskim znów nie wystartuję (poprzednio nie mogłem w 2008, gdy na objeździe trasy tak skutecznie się stłukłem, że przez miesiąc nie byłem w stanie jeździć). Coś nie mam szczęścia do startów na własnym podwórku — albo też wyjątkowo mi ich żal, bo w sumie inne różne starty tu i ówdzie też powypadały…

MTBM#8 Krynica-Zdrój

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 71.00 km
  • 06:21:40 h
  • 11.2 km/h
  • HR avg.: 159 ( 80%)
  • Przewyższenie: 2440 m
  • Kalorie: 6390 kcal
  • Aktywność: Wyścigówka AE
  • Ćwiczenia: R

Start, jak to na Giga, przebiegł spokojnie. Choć szybko robi się stromo i pod górę to wszyscy jadą, nie ma pchania. Gęsiego, spokojnie (czyt. na tętnie ok. 180) wspinam się w górę, w razie potrzeby przepuszczając kogoś szybszego. Na bok zjeżdża Justyna Frączek, okazuje się że zaraz na początku złapała gumę – pech– zastanawiam się, kiedy mnie wyprzedzi ;).

Na górze błotnisty rozjazd dla mini, a my na wprost zjazd. Tu następuje lekka zmiana względem zeszłego roku i odbijamy w las. Błotnistą ścieżką trawersujemy zbocze. Niestety rowery mocno tańczą, co chwila ktoś się podpiera, blokuje innych, mi też nie wszystko udaje się przejechać. Taki trochę nerwowy kawałek. W końcu szybki szutrowy, tylko lekko błotnisty, zjazd. Pod jego koniec doganiam Mikiego – trochę mnie to zaskoczyło, bo coś dzisiaj słabo mi się jedzie w obu kierunkach.

Czytaj dalej

Testowo

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 4.90 km
  • 00:18:12 h
  • 16.2 km/h
  • HR avg.: 123 ( 62%)
  • Przewyższenie: 60 m
  • Kalorie: 221 kcal
  • Aktywność: Wyścigówka AE
  • Ćwiczenia: S5-

Ale tym razem nie testowałem siebie. Czasówkę pod zoo z przyczyn wszelakich sobie odpuściłem. Wybrałem się tylko przejechać na nowych oponach sprawdzić ciśnienie oraz zorientować się czy szybka pierwsza pomoc udzielona przerzutce tylnej zdała egzamin (zdała, ale na jakieś -4).

Trudno, będzie Rudno

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 75.30 km
  • 03:44:49 h
  • 20.1 km/h
  • HR avg.: 134 ( 67%)
  • Przewyższenie: 655 m
  • Kalorie: 2791 kcal
  • Aktywność: Wyścigówka AE
  • Ćwiczenia: E2

Znów coś mi się stało w nadgarstek :(. W Dolsku i po nim też mnie bolał. Potem był spokój aż do teraz. Chyba takie (w miarę) płaskie maratony, ale wytrząsające po polnych drogach mi nie służą. Aby za bardzo nie obciążać nadgarstka (a i przy okazji nie upaprać świeżo wymytej startówki ;)), to objechaliśmy z Madzią do Rudna dość asfaltową wersją.

Maraton Michałowicki

3 komentarze

Dane treningu

  • 82.60 km
  • 04:16:00 h
  • 19.4 km/h
  • HR avg.: 160 ( 80%)
  • Przewyższenie: 1335 m
  • Kalorie: 4326 kcal
  • Aktywność: Wyścigówka AE
  • Ćwiczenia: R

Lokalny maraton, w którym po dwuletniej przerwie ponownie postanowiłem wystartować (wcześniej startowałem w latach 2005, 2006, 2007). Teraz była to już VII edycja. Wcześniejsze dwie miały mieszane opinie o jakości organizacji. Tym razem większych wpadek nie było, pół peletonu źle nie pojechało ;). Niestety choć gubiliśmy się pojedynczo i w różnych miejscach, to jednak gubiliśmy. Oznakowanie niby było, tylko nie do końca tam gdzie powinno, żeby wymienić dwa przypadki często powtarzające się, to strzałki tylko po wewnętrznej zakrętu, których nie widać, jeśli się akurat nie obróci głowy w daną stronę, albo strzałki tylko na zakręcie, bez wcześniejszych informujących o zmianie kierunku jazdy.

Sama jazda niestety poszła mi słabo. Już na pierwszym pagórku odjechali mi prawie wszyscy. No przynajmniej wszyscy znajomi z którymi wcześniej udawało mi się ściagać. Nie wiem co jest grane, jakiś permanentny dołek formy. Gdy po chwili usłyszałem, że mam nie hamować, to znaczyło, że jak się postaram, to może choć w okolicach MisQ'a uda mi się pokonać pierwszą rundę. Do jej połowy plan ten nawet działał, choć nie szło to lekko. Dodatkowym zaskoczeniem było, że cały czas jechała koło nas Kaśka Galewicz (Kellys) – już zacząłem sądzić, że mnie objedzie, ale jednak potem chyba trochę zabrakło jej sił. Albo mi przybyło…

Czytaj dalej

Tyniec

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 31.20 km
  • 01:21:31 h
  • 23.0 km/h
  • HR avg.: 124 ( 62%)
  • Przewyższenie: 140 m
  • Kalorie: 898 kcal
  • Aktywność: Wyścigówka AE
  • Ćwiczenia: E2

Jednak się prognozy nie sprawdziły, ściany wody za oknem od rana nie było. Z Łukaszem wybraliśmy się terenem do Tyńca, przypomnieć sobie dawno nie odwiedzane ścieżki. Jak już dojechaliśmy na miejsce, to jednak lunęło. Z racji że na niebie była tylko jedna ciemna chmura, przeczekaliśmy aż sobie pójdzie i już bez kombinowania – ścieżką po bulwarze – wróciliśmy.