Kronika kategorii ‚Trening’

MTBM#8 Zawoja

4 komentarze

Dane treningu

  • 45.90 km
  • 03:50:49 h
  • 11.9 km/h
  • HR avg.: 151 ( 76%)
  • Przewyższenie: 1700 m
  • Kalorie: 1951 kcal
  • Aktywność: Wyścigówka AE
  • Ćwiczenia: R

Lekcja jeżdżenia maratonów nr 2

Pierwszą w tym roku lekcję jak nie jechać maratonu dostałem w Ustroniu. Była w miarę skuteczna, bo w Korbielowie, poza drobną wpadką, było naprawdę dobrze. W Zawoi przyszła pora na drugą lekcję i podobnie jak w Ustroniu start zupełnie popsułem. Część błędów rozpoznałem sam, pozostałe wyklarowały się w dyskusjach podczas dojazdu i powrotu. Pozostaje teraz dobrze wykorzystać nauczkę, pewnie bardziej w przyszłym sezonie, bo ten ma się zdecydowanie ku końcowi.

Na pocieszenie zostaje to, że w takich mokrych błotnych warunkach na takiej trasie jaka była szans na ekstra wynik póki co i tak nie miałem ;).

Dane z Garmina, przy czym chyba od dużej wilgotności zupełnie zgłupiał wysokościomierz — bez korekty profil zupełnie się nie zgadza, a z korektą wychodzi jakieś kosmiczne przewyższenie.

Podpałka

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 36.20 km
  • 01:18:01 h
  • 27.8 km/h
  • HR avg.: 133 ( 67%)
  • Cad. avg.: 76
  • Przewyższenie: 187 m
  • Kalorie: 662 kcal
  • Aktywność: Szosówka
  • Ćwiczenia: ?

Lekkie przepalenie. Średnio coś się czułem – czyt. wypruty jak dętka – więc zamiast tradycyjnego podjazdu pod zoo tylko górka w Tyńcu.

Podsumowanie sierpnia

911km, 41h48min, 13800m w pionie. Zapowiadało się gorzej, sporo „poprawiłem” objazdem Tatr. Z perspektywy startów co 2tyg. nie wiem, czy nie był to jednak zbyt mocny miesiąc, za co przyszło zapłacić w Zawoi.

Jesienny chłód

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 52.70 km
  • 02:10:43 h
  • 24.2 km/h
  • HR avg.: 125 ( 63%)
  • Przewyższenie: 361 m
  • Kalorie: 968 kcal
  • Aktywność: Zimówka
  • Ćwiczenia: E2

Siąpiący przez prawie całą niedzielę deszcz skutecznie zatrzymał mnie w domu. W poniedziałek było lepiej, ale nie miałem zapału do wyjścia (za to sprawdziłem sobie rzecz która nurtowała mnie już jakiś czas). A tak to wziąłem się za ogarnięcie rowerów, zmotywowany przez Martę uwagą o brudnym napędzie w szosówce.
Niestety nie wszystko z szosówką zrobiłem od razu (blaty i kaseta się błyszczały, ale rama i łańcuch czekały jeszcze na umycie) i musiałem pojechać na zimówce oraz namówić na to samo Mikiego z którym zacząłem się umawiać zapominając o stanie roweru szosowego. Ale uwzględniając jak szybko zrobiło się chłodno wieczorem, to może nie było to takie złe?

Dookoła Tatr

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 203.80 km
  • 07:15:14 h
  • 28.1 km/h
  • HR avg.: 150 ( 75%)
  • Cad. avg.: 80
  • Przewyższenie: 2748 m
  • Kalorie: 4597 kcal
  • Aktywność: Szosówka
  • Ćwiczenia: W

Po 6 latach przerwy ponownie wycieczka dookoła Tatr. Trafiliśmy na świetną widoczność i bardzo dobrą pogodę (no może mogło trochę mniej wiać w twarz ;)).
Cudne widoki, rewelacyjne zjazdy, dające w kość podjazdy - było ekstra!

Liczna (11 osób) i bardzo nierówna ekipa skutkowała sporą liczbą przerw. Odwiedzając Štrbské Pleso, całkiem wycieczkowo, skusiliśmy się na obiad. Po zjeździe niżej można się było poczuć jak w piekarniku, jednak na 1361m n.p.m. panował przyjemny chłodek :).

W końcówce trochę się już mniej chciało kręcić, ale podjazdy skutecznie mobilizowały do podkręcania tempa :).

Ponownie rojazd, a co :P

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 31.00 km
  • 01:16:40 h
  • 24.3 km/h
  • HR avg.: 114 ( 57%)
  • Cad. avg.: 77
  • Przewyższenie: 128 m
  • Kalorie: 453 kcal
  • Aktywność: Szosówka
  • Ćwiczenia: E1/2

Rozjazdowe mistrzostwo świata w tym tygodniu, to już 3-ci rozjazd w ciągu ostatnich 7 dni :D. Ale w końcu to regeneracja jest kluczem do formy, trening tylko impulsem :).

Krakowskie IC

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 82.80 km
  • 02:38:20 h
  • 31.4 km/h
  • HR avg.: 154 ( 77%)
  • Cad. avg.: 85
  • Przewyższenie: 777 m
  • Kalorie: 1841 kcal
  • Aktywność: Szosówka
  • Ćwiczenia: A6

Korzystając z braku zawodów w sobotę odwiedziłem ponownie krakowskie IC. Ponownie zostałem szybko urwany, choć dzięki trochę wolniejszemu tempu na pierwszym podjeździe udało się dojechać dalej, ale jak widziałem, po jakich tętnach „biegam”, to na nic innego nie liczyłem ;).
Za to znacznie gorzej było, ze znalezieniem innych spalonych tempem i spory odcinek wracałem solo, choć na szczęście dopadłem potem innego singla i wspólnie dotoczyliśmy się do mety.

Znów rozjazd?

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 35.60 km
  • 01:27:12 h
  • 24.5 km/h
  • HR avg.: 115 ( 58%)
  • Cad. avg.: 80
  • Przewyższenie: 157 m
  • Kalorie: 553 kcal
  • Aktywność: Szosówka
  • Ćwiczenia: E1/2

Walka lenistwa? ze zmęczeniem. Totalnie nie miałem sił na jazdę. Dobra pogoda pozwoliła się mimo to zmobilizować do wyjścia.

Rozjazd

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 41.80 km
  • 01:46:16 h
  • 23.6 km/h
  • HR avg.: 117 ( 59%)
  • Cad. avg.: 77
  • Przewyższenie: 237 m
  • Kalorie: 660 kcal
  • Aktywność: Szosówka
  • Ćwiczenia: E1/2

Czuć ogólne zmęczenie, choć nie jest (jeszcze) bardzo źle. Poza nogami mocno zmęczony jest cały korpus – czuję, że gorzej idzie utrzymywanie pozycji na rowerze :o. Oj dał w kość ten wczorajszy maraton. Kręciło się nawet nieźle i lekko przedłużyłem planowane jedno-godzinne minimum :).

Pracowite lenistwo

Dodaj komentarz

Choć niby wczoraj i dziś też jeszcze miałem wolne, to zleciał czas na pozałatwianiu różnych spraw, a jakoś ochoty na kręcenie też specjalnie nie miałem, a już zwłaszcza pod wieczór, gdy właśnie znajdywała się chwilka czasu. Ciekawe jak to wpłynie na jazdę w sobotnim maratonie, już dawno nie jechałem startu bez przepalenia.

Butowanie

Dodaj komentarz

W związku z wczorajszym rozwaleniem bębenka w rowerze Mikiego, plany rowerowe na dzisiaj upadły. Wybraliśmy się więc zwiedzić zamek Chojnik, pod którym byliśmy kiedyś wieczorem, gdy był już zamknięty. Były jeszcze inne plany, ale niestety rzeczywistość najedzenia się i pakowania okazały się zbyt zajmujące czasowo – może uda się następnym razem, gdy wybierzemy się w te rejony :].

Zapraszam do Fotorelacji z całego wyjazdu.

Po Rudawach Janowickich

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 33.30 km
  • 02:38:05 h
  • 12.6 km/h
  • HR avg.: 123 ( 62%)
  • Przewyższenie: 1303 m
  • Kalorie: 1247 kcal
  • Aktywność: Wyścigówka AE
  • Ćwiczenia: W

Pierwsza wycieczka była na zachodzie, drugą odbyliśmy na wschód. Startujemy z Janowic Wielkich i wspinamy się Żużlową Doliną. Zdobywanie wysokości idzie dziś zdecydowanie bardziej opornie. Ja wyraźnie odczuwam zmęczenie, Miki twierdzi, że mu się nie chce, ale to pewnie z podobnego powodu…

Dzisiaj nie udało się zaplanować trasy w formie tracka. Mamy wgranych parę waypointów u Mikiego w charakterystycznych miejscach, której udało się znaleźć na nie całkiem kompletnych mapach wektorowych, a jednocześnie istotnych, aby ich nie przeoczyć zerkając tylko od czasu do czasu na mapę papierową.

Co jakiś czas zerkamy na mapę, nie pomaga też miejscami słabe oznaczenie szlaku.
Odwiedzamy kolorowe jeziorka, czerwone (purpurowe) z góry wygląda średnio, a niezbyt nam się chce nad nie schodzić, za to następne, błękitne, ma przepiękny zielonkawy kolor :D.
Im dalej w górę tym szlak robi się coraz bardziej pieszy. Z racji że nie lubię łazić, to ile się da, to wyjeżdżam, Miki jednak, co nieco mnie zaskoczyło, wybiera dreptanie z buta. Zjazd okazuje się jeszcze stromszy niż podjazd i końcówkę przed drogą sprowadzamy już obaj. Widząc, że dalej też nie wygląda to ciekawie wybieramy wariant alternatywny i objeżdżamy szutrówkami/drogami górskimi.

Dalej mijamy działający kamieniołom niemal przez niego przejeżdżając - na naszej mapie droga jeszcze biegła wyraźnie obok niego. Chcieliśmy zaliczyć podjazd zwany Łopatą, ale jakoś nie mam sił (ani czasu).

W końcówce wycieczki podziwiamy osobliwe formy skalne, „piec” i „skalny most”. A na deser zostawiliśmy sobie atak na zamek Bolków. Znów trochę trzeba iść z buta, gdy daje się jechać Miki atakuje i rozlega się trzask jak z małej petardy po czym mamy ostre koło. Miki mówił, że bęben ma w słabym stanie, ale nie mówił że aż tak. Podejrzewał pogięcie pieska, tymczasem po rozebraniu okazało się, że bęben jest w 3 kawałkach. Dla bezpieczeństwa przerzutki i haka zamienia piastę w wolnobieg (w obu kierunkach). Na szczęście po zjeździe z zamku okazuje się, że wylądowaliśmy wyjątkowo blisko auta, także skończyło się całkiem dobrze.

Choć zrobiliśmy niewiele ponad połowę wczorajszej trasy, to pokonaliśmy większe przewyższenie. Czas jazdy jeszcze krótszy niż wczoraj, a jednocześnie czas brutto wycieczki jeszcze większy: 6h40min. Dane z Garmina.