Poprawka ;)
Dane treningu
- 38.20 km
- 01:45:54 h
- 21.6 km/h
- HR avg.: 127 ( 64%)
- Przewyższenie: 150 m
- Kalorie: 783 kcal
- Aktywność: Zimówka
- Ćwiczenia: E2
Dzisiaj na poprawkę rower. Było jeszcze słabiej niż wczoraj
.
Dzisiaj na poprawkę rower. Było jeszcze słabiej niż wczoraj
.
Ambitniejsze plany wyskoku do Myślenic zepsuła awaria auta i pozostało zadowolić się Sikornikiem i Laskiem Wolskim.
Zeszłoweekendowa płaska trasa dała promyk nadziei, że da radę trochę potruchtać. Dziś wystarczyło parę pagórków, by mieć uczucie nóg jak z ołowiu. Generalnie niezły zgon w drugiej połowie truchtania ;P.
… się ubrałem. Ale nie było zbyt długo, więc jakoś przeżyłem. Jesienne rękawiczki, czapka i buty to jednak lepiej sprawdzają się jesienią w październiku/listopadzie, niż grudniu ;P.
Odczułem zeszły weekend i nie były to odczucia miłe. Nie wiem, czy powinienem się przejmować bólem bardzo, czy może mogę go ignorować, jednak zrobiłem sobie kilka dni zupełnej przerwy od aktywności (z domową gimnastyką włącznie).
Chciałem wczoraj pójść potruchtać, a dziś na rower. Tak się jednak złożyło, że cały, aktualnie bardzo krótki dzień zszedł na inne sprawy, a po ciemku już mi się nie chciało iść. Poszedłem więc dzisiaj, a rower będzie musiał poczekać.
Ambitniejszy wyjazd — aż na górkę pomiędzy Tyńcem a Skawiną. Średnie tętno zupełnie nie oddaje odczuć z jazdy, które były kiepskie i miałem wrażenie wkładania naprawdę dużego wysiłku w napędzanie roweru.
W ostatnich dniach powoli starałem się zacząć delikatnie ruszać, póki co głównie ostrożna gimnastyka w domu. Sił jednak ubyło całkiem sporo i idzie to póki co słabo.
Dziś korzystając z możliwości pokręcenia za dnia wybrałem się na pierwszy po zabiegu rower. Oj, ochłodziło się mocno w międzyczasie. Z rana jeszcze straszyło deszczem ze śniegiem i deszczem, ale szczęśliwie przed zachodem słońca wypogodziło się nieco
.
Cel „wyprawy” czyli tor kajakowy udało się osiągnąć mimo przeciwnego wiatru.
3h40min i powyższe 23km
. W grudniu niestety trzeba będzie jeszcze na siebie uważać i ograniczać obciążenia.
W sezonie 2013 (okres 5.11.2012 – 3.11.2013) spędziłem na treningach i zawodach 428h pokonując w tym czasie 8854km w poziomie i 99km w pionie (99 200m). Wg Garmina wymagało to zużycia 227 170kcal.
Był to mój 10-ty sezon treningowy (a 11 rowerowy, wliczając spoooro słabszy rok 2011), a mimo to, bądź też właśnie dlatego
obfitował w sporo nowości.
Po raz pierwszy brałem udział w zimowym zgrupowaniu. Nie udało się z niego skorzystać w 100%, bo tuż przed wyjazdem przez 2tyg. walczyłem z zapaleniem oskrzeli, ale z pewnością i tak wpłynęło pozytywnie na formę wiosną… zwłaszcza przy tak długiej zimie, jaką trzeba było znieść w tym sezonie.
Wycieczka na zupełnym luzie na zamknięcie sezonu. Leniwie przejechaliśmy się przez podkrakowskie pola, Dolinki Mnikowską i Brzoskwini oraz Wąwóz Półrzeczki.
Środowe bieganie to czułem dobrze dwa następne dni. Dziś pogoda nawet fajna, ale do wczesnych godzin popołudniowych byłem zajęty, a potem okazało się, że zapał na rower taki średni. Mimo wszystko udało się choć na chwilkę zebrać
.
Chłodno i wilgotno, na rower jechać żadna frajda, ale potruchtać można
.
Korzystając z wyjątkowo ciepłego i słonecznego weekendu, pojechaliśmy (z Karo i RB) naładować się (przed zimą) malowniczymi krajobrazami. Przy takiej pogodzie przejazd przez Dolinę Prądnika to prawdziwa uczta dla oczu – drzewa w jesiennych barwach wspaniale kontrastują z białymi wapiennymi skałami skąpanymi w słońcu i błękitem nieba.
Następna na trasie była Dolinka Sąspowska. Tutaj jak zawsze było nieco chłodniej i miejscami lekko wilgotno (za sprawą osłonięcia skałami od południa); dziś to jednak w niczym nie przeszkadzało. Stromym najpierw asfaltowym, a następnie trawiastym podjazdem opuściliśmy dolinkę i osiągnęliśmy przecięcie z szosą olkuską.
Jakoś tak wyszło, że ostatnie parę ustawek odpuściłem, przynajmniej część sportową. Główny powód był zwykle ten sam: start ustalony na dość wczesną porę do tego zwykle przy niskiej temperaturze; w sobotę to ja lubię sobie odespać braki snu z tygodnia
.
W tym roku szczęśliwie mimo pochmurnego i lekko mglistego poranka było w miarę ciepło, a i o wyspanie udało się zadbać, w efekcie czego pojawiłem się na starcie.