Kronika kategorii ‚Trening’

Podjazdy w grupie

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 67.40 km
  • 02:51:53 h
  • 23.5 km/h
  • HR avg.: 143 ( 72%)
  • Cad. avg.: 73
  • Przewyższenie: 725 m
  • Kalorie: 2354 kcal
  • Aktywność: Szosówka
  • Ćwiczenia: F1

Na Błoniach zjawiła się dziś 6-cio osobowa ekipa chętna na żwawe podjazdy. Co prawda niektórzy nie doczytali, że pomiędzy nimi miał być tlenik, ale ogólnie nie było źle :). Po wczorajszych tempówkach (i pewnie też przysiadach z pt.) czułem zmęczenie mięśni, ale mimo to tętno się pięknie kręciło. Nawet musiałem się hamować na podjazdach, aby nie wylatywać ponad zbytnio ponad 85% (ale hrmax i tak wyszedł 176 a nie 172-3 jak z reguły przy tej granicy, sam nie wiem kiedy :o).

W tym tygodniu 11,5h, ale z gimnastyką i sauną, więc praktycznie idealnie planowane 11h.

Startówka

Popołudniu zabrałem się znów odrobinkę za startówkę. Zdarłem dwie warstwy starej taśmy chroniącej chainstay (druga warstwa naklejona, bo nie chciało mi się kiedyś walczyć z poniszczoną pierwszą) i nawinąłem jedną świeżą, co dało astronomiczną oszczędność 5g ;). Głównie jednak chodziło o wygodny dostęp do widełek przed założeniem nabytku najdłużej czekającego na szafie – nowej korby wraz z pakietem. Jest to jednocześnie największe odchudzenie roweru startowego: 176g. Niestety szykują się też dociążenia, więc nie wiem jak to wyjdzie w ogólnym rozrachunku, chwilowy bilans -177g względem starej wagi.

Temp o o o o ooo ;)

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 65.90 km
  • 02:23:40 h
  • 27.5 km/h
  • HR avg.: 146 ( 73%)
  • Cad. avg.: 89
  • Przewyższenie: 309 m
  • Kalorie: 2019 kcal
  • Aktywność: Szosówka
  • Ćwiczenia: M2 4x8, M1 30'

Dziś trening tempa – to zakres intensywności, który często towarzyszy na maratonach. Na początek tempówki interwałowe, o wyższej intensywności, 4×8min (to te pojedyncze „o” w tytule), a następnie 30min. tempówka o trochę niższej intensywności (to już wiecie co w tytule ;)).

Fajnie się kręciło dziś. Z początku myślałem, że lekko zmięty jestem po wczorajszej gimnastyce, bo mięśnie obolałe i średnio się tętno kręciło, ale jak już się nacisnęło w korby to wystrzeliło aż za bardzo ;) (znaczy na podjazdach mogło by tak nie szaleć :D).

Dane o poszczególnych lapach na Garmin connect (niestety dalej nie wiedzą, że w Polsce nie używamy mil tylko km).

Kto włączył mgłę?

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 44.10 km
  • 02:04:48 h
  • 21.2 km/h
  • HR avg.: 121 ( 61%)
  • Przewyższenie: 170 m
  • Kalorie: 1268 kcal
  • Aktywność: Zimówka
  • Ćwiczenia: E2-

Lekki tlenik w towarzystwie mandraghory. Miał być ciepły, niezbyt pochmurny wieczór, a tymczasem było chłodno i mgliście (miejscami nawet bardzo).

Od rana czułem się dziś średnio, początkowo myślałem, że aż tak mnie „zmięły” wczorajsze interwały, potem jednak zauważyłem dzisiejsze wysokie ciśnienie, wiec pewnie efekt się nałożył. W każdym razie tętno było troszkę ospałe i niezbyt chętnie wspinało się w górę, a nie chciałem też zgubić kompanki, więc nie walczyłem o nie za wszelką cenę. I chyba dobrze, bo do domu dojechałem na oparach.

Ałć, to bolało

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 25.20 km
  • 01:31:19 h
  • 16.6 km/h
  • HR avg.: 140 ( 70%)
  • Cad. avg.: 66
  • Przewyższenie: 455 m
  • Kalorie: 1205 kcal
  • Aktywność: Szosówka
  • Ćwiczenia: F2 6x2,5'

Trening podjazdów. Sześć strzeliłem ;). Trzeba przyznać, że lekko to nie było, kusiło żeby zredukować liczbę powtórzeń. Tolerancja na wysokie tętno mizerna. Siły też brakuje do twardszego depnięcia. Jest nad czym pracować. Dobrze że choć temperatura dobra do treningów.
Jeździłem 2,5' z 5' odpoczynkiem.

Atak!!!… na wiadukt :P

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 37.70 km
  • 01:34:33 h
  • 23.9 km/h
  • HR avg.: 140 ( 70%)
  • Przewyższenie: 80 m
  • Kalorie: 1241 kcal
  • Aktywność: Zimówka
  • Ćwiczenia: S3

Tak z grubsza wyglądała dzisiejsza jazda. Ponownie zablokowane przełożenie, ale dziś starałem się być bardziej dynamiczny na wzniesieniach (typu wiadukt/bulwar, żeby była jasność). I co miłe w końcu udawało się pozostać w rozsądnych zakresach tętna :).

Startówka

Powoli składam też startówkę. Stopniowo rozpiska pojawi się na adekwatnej zakładce. Na razie pierwsza nowość na nowy sezon – porządne stery. Stare mimo smarowania potrafiły chodzić tak ciężko, że powstały nacięcia od łożysk na rurze sterowej (musiała obracać się sama bez łożyska :/). Przy okazji wymiany sterów miałem też okazję zważyć „gołą” ramę (bez misek sterowych). Nowe stery okazały się minimalnie (4g) cięższe od starych ;).

Zwiedzanie nowych terenów

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 89.90 km
  • 03:12:28 h
  • 28.0 km/h
  • HR avg.: 135 ( 68%)
  • Cad. avg.: 86
  • Przewyższenie: 402 m
  • Kalorie: 2417 kcal
  • Aktywność: Szosówka
  • Ćwiczenia: E2

Pierwsza w tym roku jazda na szosie. Ogłoszenie na forum rowerowania zgromadziło całkiem pokaźny peletonik. Mimo to udało się zrealizować założenia o spokojnej jeździe, choć co bardziej prędcy mieli dodatkowe przerwy ;).

Dane mam lekko pokopane, przede wszystkim przez Garminowy sensor kadencji/prędkości, który jak zaczął pokazywać 0km/h, tak zjadł mi prawie 10km nim udało mi się to durne urządzenie przestawić na wyliczanie prędkości z danych GPS a nie sensora. A potem jeszcze parę minut zjadło mi, bo zapomniałem po postoju włączyć zapis.
Zapis wskazań GPS był cały czas, dzięki czemu na stronie gpsies mogłem sprawdzić rzeczywisty przebyty dystans, bo całe oprogramowanie Garmina choć ma dostęp do tych samych danych, to nie potrafi dostrzec, że te dane są dostępne, tylko wstawia mi błędnie 0.
Tętno i kadencja są prawie z całości: wykresik z danymi.

Ten tydzień był regeneracyjny, więc przekroczyłem plan (6,5h) o prawie godzinę (a w zasadzie 2, bo jeszcze rolki). Pogoda w weekend była jednak taka, że ciężko było nie skorzystać i aż się wierzyć nie chce, że kalendarzowo to ostatni tydzień zimy. A być może, że nadmiar odbiję sobie w najbliższym tygodniu lekkim niedomiarem ;).
Najbliższe 3 tygodnie to już bardziej zróżnicowane treningi, więc będzie co robić. Dobrze, że w kolejny weekend zmiana czasu.

Drugi test

Dodaj komentarz

Dane treningu 1

  • 30.80 km
  • 01:19:57 h
  • 23.1 km/h
  • HR avg.: 145 ( 73%)
  • Przewyższenie: 150 m
  • Kalorie: 1121 kcal
  • Aktywność: Zimówka
  • Ćwiczenia: T

Dane treningu 2

  • 16.00 km
  • 01:09:03 h
  • 13.9 km/h
  • HR avg.: 150 ( 75%)
  • Przewyższenie: 21 m
  • Kalorie: 1043 kcal
  • Aktywność: Rolki
  • Ćwiczenia: ?

Podobnie jak 18.02.2012 wypadł mi dziś test, również wykonany na tej samej trasie co ostatnio. Tak samo jechałem zimówką z amorem bez blokady, pełnymi błotnikami, na terenowych oponach 2,1". Pogoda nieźle dała dziś czadu z temperaturą, więc można było wyciągnąć w końcu z szafy lżejsze ubrania, niestety burzy to trochę możliwości bezpośredniego porównania.

Co ciekawe, dojazd na trasę znów mi szedł jakoś nieszczególnie, czułem się słaby, głodny i w ogóle nie widziałem sensu jazdy czasówki, ale pamiętając, że miesiąc temu było podobnie nie dałem się nabrać ;). Lepiej dziś rozłożyłem w czasie jedzenie przed jazdą, choć i tak po niektórych wzniesieniach miałem mieszane uczucia płynące z żołądka ;).

Dane samej czasówki:

  • dystans: 11,5km
  • czas: 0:22:42
  • średnia: 30,5km/h
  • HRavg: 179
  • HRmax: 187
  • Przewyższenie: 120m

I wykresik z całej jazdy.

A popołudniu porolkowałem co mnie zabiło ;).

Zablokowane przełożenie

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 37.80 km
  • 01:34:38 h
  • 24.0 km/h
  • HR avg.: 139 ( 70%)
  • Przewyższenie: 85 m
  • Kalorie: 1226 kcal
  • Aktywność: Zimówka
  • Ćwiczenia: S3

Nie, nie, nic się nie zepsuło, tylko taki rodzaj treningu sobie dziś zafundowałem. Ciekawa odmiana. Miłą niespodzianką było to, że trzymając się w strefie tlenowej mogłem jechać ząbek twardziej niż się spodziewałem – przy okazji wyszła najwyższa w tym roku średnia ;). I w ogóle bardzo miło było, bo z Hinolem kręciłem, więc było się do kogo odezwać ludzkim głosem a nie tylko słuchać pikania pulsometru. Szkoda tylko, że wciąż zimno (tylko 2-3°C) i spora wilgoć w powietrzu.

Najkrótsza jazda, ever

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 4.30 km
  • 00:14:55 h
  • 17.3 km/h
  • HR avg.: 118 ( 59%)
  • Przewyższenie: 10 m
  • Kalorie: 146 kcal
  • Aktywność: Zimówka
  • Ćwiczenia: E1

Nie sądziłem, że zdarzy mi się kiedykolwiek zebrać, poprzebierać i wyjechać, jeszcze zimą na tak krótką jazdę. Co prawda zapomniałem bidonu, ale pulsometr wziąłem. Miała dziś być aktywna regeneracja i niedługi wyjazd… ale jednak 4× dłuższy od zrealizowanego :D. Nawet drożdżówki nie spaliłem :( a gimnastykę wczoraj dłuższą zrobiłem :o.
No ale tak to się czasem wszystko układa.

Zamiast²

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 30.60 km
  • 01:17:51 h
  • 23.6 km/h
  • HR avg.: 135 ( 68%)
  • Przewyższenie: 40 m
  • Kalorie: 967 kcal
  • Aktywność: Zimówka
  • Ćwiczenia: E2

Zmniejszone zapotrzebowanie na sen wskazywało na poprawę, choć nadal katar dawał o sobie znać. Udało się dokończyć serwis zimówki, choć jak to zwykle bywa: zeszło znacznie dłużej niż szacowałem. Nie obyło się też bez paru niespodzianek (kropki opisują serwis, dla ceniących swój czas można pominąć, poza wytłuszczonym pytaniem ;)):

Czytaj dalej

Zamiast

Dodaj komentarz

Dane treningu

  • 30.10 km
  • 01:20:56 h
  • 22.3 km/h
  • HR avg.: 133 ( 67%)
  • Przewyższenie: 77 m
  • Kalorie: 980 kcal
  • Aktywność: Zimówka
  • Ćwiczenia: E2

Po 10h snu czułem się dość dobrze, jednak zdecydowanie nie było to samopoczucie osoby zdrowej. Dokuczał mi tylko lekki katar, więc po sobotnich porządkach (m.in. umycie startówki po jesiennych wycieczkach ;)) zebrałem się popołudniem na rower.

Myślałem tak o 2h tleniku (bo o realizacji oryginalnych planów to nie było mowy). Oddychało mi się jednak dziwnie ciężko. Było też trochę chłodniej niż się spodziewałem i ogólnie wyparowały ze mnie chęci na jechanie tak „daleko” – jakby nie patrzeć nie chciałem przegiąć.

Zrobiłem więc tylko taką jazdę na podtrzymanie. I oczekuję, co będzie jutro, w międzyczasie serwisując sprzęt. W pokoju błoto, pod paznokciami czarny smar i wszędzie masa śrubek i podkładek. Nie przepadam… no chyba że przy składaniu nowego sprzętu :), ale tym razem przeszczepy do zimówki, bo już nawet przy lekkiej jeździe napęd skacze :P. Wciąż jestem w szoku – jak tak w zasadzie, z jazdy na jazdę, stał się nie do jazdy.

Jak domek z kart

6 komentarzy

Tak się właśnie posypały wszystkie plany treningowe. Jeszcze rano wszystko było ok, lecz popołudniu znienacka zaatakował taki ból gardła, że żadne środki nie chcą go załagodzić. Zamiast treningu wpadła godzinna drzemka. Co będzie dalej to ciężko teraz wyrokować, nie wróży to jednak nic dobrego.